Już ponad 2,3 tys. osób podpisało petycję o przeciwko zmianie nazwy ulicy z Franklina Delano Roosevelta na Lecha Kaczyńskiego. "Nowa nazwa kojarzyłaby się z bratem Lecha, Jarosławem, wobec którego Lech był dyspozycyjny, a dzieje się to w okresie, w którym Jarosław Kaczyński jest bardzo krytycznie oceniany przez wielu Polaków, w tym poznaniaków" - argumentują twórcy petycji.

 

Theodore zamiast Franklina


Franklin Delano Roosevelt od dawna budzi kontrowersje jako patron jednej z poznańskich ulic. Radni PiS już w 2013 roku chcieli zmiany nazwy tej ulicy. Argumentowali, że amerykański prezydent "to jedna z najgorzej zasłużonych osób dla Polski w historii XX wieku". Przypominali, że współpracował ze Stalinem i przyjął niekorzystne dla Polski ustalenia na konferencji jałtańskiej. Pojawił się wtedy pomysł przemianowania nazwy ulicy na Theodore’a Roosevelta, innego prezydenta USA, co pozwoliłoby uniknąć administracyjnego chaosu i nie generowałoby żadnych kosztów.


W październiku 2015 r. z inicjatywy osób zrzeszonych w poznańskim Klubie Gazety Polskiej radni PiS ponownie podjęli temat zmiany nazwy odcinka ulicy Roosevelta między rondem Kaponiera a Mostem Dworcowym i nadania jej imienia Lecha Kaczyńskiego. Ówczesny przewodniczący klubu poznańskich radnych PiS Szymon Szynkowski vel Sęk uznał wtedy, że "upamiętnienie byłego polskiego prezydenta jest bardzo dobrym pomysłem".


Radni podzieleni


Komisja ds. nazewnictwa ulic pozytywnie zaopiniowała już projekt przemianowania fragmentu ulicy Franklina Roosevelta na Lecha Kaczyńskiego. Do połowy marca opinię w tej sprawie mają wydać rady: Osiedla Św. Łazarz i Osiedla Jeżyce, przez które przebiega dyskutowany fragment ulicy.


Radni PiS twierdzą, że Franklin Delano Roosevelt nie zasłużył na ulicę swojego imienia w Poznaniu. Uważają także, że powinna być w Poznaniu ulica tragicznie zmarłego byłego prezydenta Polski i nie jest na to za wcześnie, bo od katastrofy minęło już sześć lat.


Innego zdania są radni PO i Zjednoczonej Lewicy. Uważają, że zmiana nazwy wywoła chaos w planach miasta i adresach, a mieszkańcy i firmy poniosą koszty związane z wymianą dokumentów. Radni mówią także, że jeszcze nie opadły emocje związane z katastrofą smoleńską.


- W czasach podziałów ideologicznych i walki o symbole, należałoby dać sobie czas i szansę na ocenę historykom - kto był bohaterem, na jaką miarę i kogo należy uhonorować nadaniem imienia ulicy. Doświadczyliśmy już przecież zmian ich patronów w przeszłości - powiedział prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak.

 

 

lazarz.pl