Wszystkie protestujące ugrupowania zwracają uwagę, że organizatorzy marszu akcentują upamiętnienie m.in. kpt. Romualda Rajsa ps. "Bury", którego oddział 70 lat temu dokonał pacyfikacji pięciu wsi zamieszkanych przez ludność białoruską wyznającą prawosławie.


Pion śledczy IPN, który prowadził śledztwo dotyczące pacyfikacji, przyjmuje, że ofiar było w sumie 79 (według członków społecznego komitetu rodzin - o trzy więcej), w tym 30 furmanów, z których usług oddział korzystał, przemieszczając się po okolicy.


Instytut przyjął kwalifikację prawną zbrodni ludobójstwa. W 2005 r. umorzył śledztwo m.in. dlatego, że po wojnie prawomocnie zakończyło się postępowanie wobec części sprawców, inni już nie żyli, a pozostałych nie udało się ustalić.


"Prawda nie leży pośrodku"


- Oddziały kapitana Burego dokonały zbrodni o charakterze ludobójstwa na terenie naszego województwa, na przełomie stycznia i lutego 1946 roku. I taka jest prawda historyczna w tej sprawie i o tej prawdzie trzeba mówić. Prawda nie leży pośrodku, tylko - jak mawia klasyk - prawda leży tam, gdzie leży - mówił we wtorek na konferencji prasowej w Białymstoku lider PO w Podlaskiem, poseł Robert Tyszkiewicz.


W jego ocenie, marsz w Hajnówce czci "sprawców tej zbrodni". - To budzi zrozumiały lęk i niepokój wśród potomków mieszkańców ziemi bielskiej i hajnowskiej i musi spotkać się z naszym stanowczym sprzeciwem - powiedział Tyszkiewicz. - Nie wolno wykorzystywać tragicznych kart naszej historii do dzielenia ludzi i budzenia społecznych lęków - dodał.


"To była wojna domowa"


Polityk zapowiedział wsparcie dla działań samorządów na rzecz "budowania jedności", które będą "wzmacniały dialog i porozumienie, pojednanie w sprawie trudnej spuścizny czasu II wojny światowej i wojny domowej". - Bo to, z czym mieliśmy do czynienia w naszym regionie po II wojnie światowej, to była wojna domowa - dodał Tyszkiewicz.


Podkreślił, że żołnierze wyklęci zapisali piękną kartę walki z komunizmem. - Ale, jak w wojnie domowej, zdarzały się też mordy. I trzeba o tym mówić jasno. Dialog jest sposobem przezwyciężenia tragicznej spuścizny historycznej. Dialog, a nie straszenie i dzielenie ludzi - dodał.


Marsz "pod oknami rodzin pomordowanych"


Adam Musiuk z Forum Mniejszości Podlasia mówił, że społeczność, z której się wywodzi, czuje "ból fałszowania faktów, ból podważania prawd, które zna". - Ludzie honoru, ludzie, dla których słowo "ojczyzna" było najważniejsze, żołnierze niezłomni, są w jednym szeregu stawiani z ludźmi, którzy nie zasługują na taki szacunek - powiedział.


"Szokującym" nazwał to, że marsz ma być organizowany w Hajnówce, "pod oknami osób, które przeżyły tę tragedię, a także rodzin osób pomordowanych".


Bez patronatu prezydenta


Wcześniej z tych samych powodów protestowały ugrupowania pozaparlamentarne: Sojusz Lewicy Demokratycznej i Partia Razem. W ich ocenie taka inicjatywa w Hajnówce to sianie nienawiści, wzbudzanie złych emocji, budzenie demonów przeszłości i antagonizowanie lokalnych społeczności.


Sprawa sobotniego marszu została dodatkowo nagłośniona w mediach, gdy jej organizatorzy poinformowali, iż mają patronat prezydenta RP, o który się zwrócili. 15 lutego Kancelaria Prezydenta RP poinformowała, że Andrzej Duda nie objął patronatem głowy państwa marszu w Hajnówce.


W styczniu i na początku lutego m.in. radni Bielska Podlaskiego i powiatu hajnowskiego przyjęli uchwały, które oddały hołd ofiarom pacyfikacji z 1946 roku.

 

PAP