Trabzonspor grał w osłabieniu od 59. minuty, gdy drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę dostał Oezer Hurmaci. Dziesięć minut później taki sam los spotkał Aykuta Demira. W 86. min za sfaulowanie rywala poza polem karnym odesłany z boiska został kolejny zawodnik tego zespołu - Belg Luis Cavanda.

 

Zawodnicy drużyny przyjezdnej otoczyli sędziego Deniza Bitnela i protestowali przeciwko jego decyzji. Wzburzony wykluczeniem swojego trzeciego klubowego kolegi Dursun wyrwał czerwony kartonik z ręki arbitra i pokazał go właśnie rozjemcy meczu. W rezultacie on także został usunięty z boiska.

 

Mogło być gorzej

 

To nie pierwszy w ostatnich miesiącach przypadek, gdy osoby związane z Trabzonsporem w oryginalny sposób wyrażają niezadowolenie z pracy sędziów. Pod koniec października prezes Ibrahim Haciosmanoglu oraz kilku członków zarządu klubu byli oburzeni, że arbitrzy nie podyktowali rzutu karnego dla ich drużyny w spotkaniu z Gaziantepsporem (2:2). By dać temu wyraz zamknęli całą obsadę sędziowską na kilka godzin w szatni na stadionie.

 

Wypuszczono ją dopiero następnego dnia rano, gdy z Haciosmanoglu skontaktował się prezydent Turcji. Działacze zostali zawieszeni na dziewięć miesięcy, prezes klubu dodatkowo musiał zapłacić karę w wysokości 53 tys. dolarów, a zespół rozegrał dwa mecze przy pustych trybunach.

 

Po 22 kolejkach Trabzonspor, który ma do rozegrania jedno zaległe spotkanie, ma na koncie 27 punktów i zajmuje dziewiąte miejsce. Galatasaray prowadzi w tabeli z 50 pkt.

 

PAP