"Świat wkrótce nie będzie pamiętał szczegółów pakietu ustępstw, jakie premier David Cameron wynegocjował w Brukseli. Mają one podobno zagwarantować Wielkiej Brytanii nowy, specjalny status w UE, ale w ostatecznym rozrachunku, jak zauważył sam premier, decyzja (Brytyjczyków - red.) w sprawie dalszego członkostwa »dotyczy istoty tego, jakim krajem chcemy być« - ocenia londyński dziennik w poniedziałkowym komentarzu redakcyjnym.

 

Brytyjczycy "zdecydują o losie dwóch unii"

 

Wynik referendum - zauważa gazeta - "zdecyduje bowiem o losie dwóch unii" Wielkiej Brytanii z UE oraz Wielkiej Brytanii ze Szkocją, która już zapowiedziała, że rozpisze kolejny secesyjny plebiscyt, jeśli referendum wskaże na wyjście kraju ze Wspólnoty. Dziennik dodaje, że skutki ewentualnego Brexitu ponadto "dotkliwie zdestabilizowałyby UE w czasie, gdy mierzy się ona z egzystencjalnym zagrożeniem w związku z kryzysem migracyjnym".

 

"FT" zwraca uwagę, że te ważne rozważania obecnie znalazły się w cieniu podziałów w łonie rządzącej Partii Konserwatywnej, ale optymizmem napawa fakt, że "Cameron nareszcie pełnym głosem zaczął argumentować za pozostaniem swego kraju w UE".

 

"W swym telewizyjnym wystąpieniu przekonująco mówił o korzyściach płynących z członkostwa nie tylko w kontekście inwestycji i miejsc pracy, ale także bezpieczeństwa narodowego. Wskazując na zagrożenie na wschodzie ze strony Rosji rządzonej przez Władimira Putina i na południu ze strony radykalnych dżihadystów Państwa Islamskiego, szef brytyjskiego rządu słusznie przypomniał zasadę bezpieczeństwa wynikającego z przynależności do większej grupy w niebezpiecznym świecie" - podkreśla "FT".

 

Brexit "iluzją suwerenności"

 

Ponadto - ocenia dziennik - Cameron trafnie wypunktował słabe elementy w argumentacji strony przeciwnej; wskazał, że zwolennicy Brexitu nie potrafią zdefiniować, jak wyglądałaby przyszłość kraju poza UE i podkreślił, kontestując ich hasła o odzyskaniu przez Wielką Brytanię większej kontroli, że byłaby to zaledwie "iluzja suwerenności".

 

"Argumenty za pewną siebie, otwartą, zaangażowaną i proeuropejską Wielką Brytanią czekają na przytoczenie. Tego pojedynku nie można oddać walkowerem" - konkluduje "Financial Times".

 

PAP