W nocy z soboty na niedzielę o godz. 0:45 strażnicy z Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej usiłowali zatrzymać do kontroli BMW serii 7. Kierowca nie zatrzymał się, lecz przyspieszył. Strażnicy ruszyli w pościg. W okolicach Horyńca-Zdroju kierowca stracił panowanie nad autem, które dachowało.

 

- Wysłaliśmy na miejsce Jednostkę Ratowniczo-Gaśniczą z Lubaczowa oraz strażaków z OSP KSRG z Horyńca - powiedział polsatnews.pl kapitan Zdzisław Kulczycki ze straży pożarnej w Lubaczowie.  Wyjaśnił, że w zgłoszeniu strażacy otrzymali informację, iż w samochodzie uwięziona jest jedna osoba.


- Uwolniono ją jednak przed przyjazdem naszych jednostek i wszystkie 13 osób znajdowały się poza samochodem - stwierdził kpt. Kulczycki.

 

 


Samochodem jechało dwóch mężczyzn, trzy kobiety i ośmioro dzieci.  Pasażerowie siedzieli na podłodze, między fotelami, w bagażniku. Do szpitala z niegroźnymi obrażeniami trafiło pięć osób, w tym troje dzieci: dziewczynka w wieku 16 lat i dwóch chłopców - 14- i 11-latek.

 

Wszyscy są obywatelami Turcji


Rzecznik prasowa Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej w Przemyślu mjr Elżbieta Pikor potwierdziła polsatnews.pl informację, że autem podróżowali imigranci.

 

- Wszyscy mieli obywatelstwo tureckie - powiedziała mjr Pikor. Wyjaśniła, że trwają czynności straży granicznej i prokuratury mające ustalić, gdzie i w jakich okolicznościach przekroczyli granicę z Polską. Nie wiadomo też, czy będą deportowani.