Komentatorzy byli zgodni - walka Zimnocha i Mollo nie może skończyć się na pełnym dystansie. Ten pierwszy zapewniał, że znajduje się w najlepszej formie w całej karierze, a docelowo chce walczyć o największe tytuły. Natomiast Amerykanin powtarzał, że wyłoży wszystko, co ma najlepsze w pierwszych rundach, bo właśnie wtedy będzie miał dużo sił.


Tak się stało , bo ruszył bardzo agresywnie już od pierwszej i jak się okazało ostatniej rundy. Mollo zaskoczył wszystkich, bo faworytem był Zimnoch. Zdaniem komentatorów można dyskutować, czy jeden z ciosów, po którym Polak z hukiem upadł na deski nie był wyprowadzony po komendzie sędziego, ale faktem jest, że Amerykanin nacierał od początku. Po drugim potężnym ciose arbiter nie miał wyjścia i musiał przerwać pojedynek.


 - Kocham Polskę i chciałbym kiedyś jeszcze tu wrócić - powiedział po walce zadowolony Mike Mollo. Wcześniej po walkach z Polakami trzy razy schodził z ringu pokonany. Wygrał z nim Andrzej Gołota i dwukrotnie Artur Szpilka.


 - Muszę wszystko przemyśleć, za jakiś czas wrócę do treningów – stwierdził z kolei Krzysztof Zimnoch


 Niepokonany na zawodowych ringach pozostał Kamil Szeremeta, który zaskakująco łatwo pokonał Ukraińca Artema Karpeca.

 

Polsat Sport, polsatnews.pl