Prezes IPN Łukasz Kamiński ujawnił w czwartek, że w domu byłego szefa MSW z czasów PRL gen. Czesława Kiszczaka znaleziono akta, świadczące o współpracy Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa. Wśród znalezionych dokumentów z lat 1970 - 1976 jest teczka personalna i teczka pracy tajnego współpracownika o pseudonimie "Bolek".
 
- W teczce personalnej znajduje się koperta, a w niej odręcznie napisane zobowiązanie do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa podpisane: Lech Wałęsa "Bolek". Wśród dokumentów znajdujących się w tej teczce są również m.in. odręczne, podpisane pseudonimem "Bolek", pokwitowania odbioru pieniędzy - poinformował prezes IPN.

 

Wałęsa zaprzecza i wybacza


"Panowie, którzy podrabialiście na mnie dokumenty, ja Wam wybaczam i jestem przekonany, że robiliście często to z pobudek patriotycznych dla dobra Polski. Głęboko wierząc, jak zresztą cały świat, że nie mieliśmy najmniejszej szansy na urwanie się Sowietom, i że dążenie takich ludzi jak ja, zakończy się straszną tragedią" – napisał przebywający obecnie w Wenezueli Lech Wałęsa.


Jak dodał, "dziś kilku łajdaków, często wcześniej dezerterów, próbuje korzystać z tych wtedy nieczystych metod walki i uruchamiać je jako prawdziwe i dobre na dzisiejszy inny czas".


"Proszę Was, nie pozwólmy im na to. Bardzo zniszczyli moje imię, bardzo zniszczyli wspaniałe zwycięstwo SOLIDARNOŚCI. Dziwię się ruchom zmarłego Generała, w obu sytuacjach, gdybym się znalazł, tak postąpić wobec mnie nie wolno było. Dlatego moim zdaniem powinniście czuć się zwolnieni z lojalności, pozwolić i pomóc prawdzie zwyciężyć" – stwierdził przywódca "Solidarności" w latach osiemdziesiątych.


"Nigdy nie dałem się złamać"


"Pani Kiszczakowa, tak szczerze. Czy naprawdę Generał nie znał prawdy o mnie i o "Bolku”? Nie wierzę, ale proszę mi uwierzyć, jak na spowiedzi, Ja naprawdę nie zgodziłem się nigdy na współpracę agenturalną z SB. Ja naprawdę nie dałem się złamać. Ja naprawdę nie brałem żadnych pieniędzy. Ja naprawdę nie doniosłem na nikogo ani ustnie ani na piśmie" – zapewnia Lech Wałęsa w kolejnym wpisie.


"Jest i żyje sprawca tej sprawy. Liczę, że wyzna prawdę o tej prowokacji. Jest sprawą czy generał o tym wiedział, a że zlecił podrabianie rozmowy z Bratem, rozmowy w Magdalence i innych papierów to oczywiste, ja mu wybaczam, to była walka kto kogo, ja ostatecznie wygrałem. Swoją niezależną taktyką" – opisuje były prezydent.

 

wykop.pl, polsatnews.pl