- O sukcesie lub porażce szczytu nie zdecyduje kwestia kontyngentów - powiedziała Merkel. - Rada UE nie zajmie się ustalaniem kontyngentów - zapewniła szefowa niemieckiego rządu w oświadczeniu wygłoszonym na forum parlamentu.

 

Jak zaznaczyła, Unia "ośmieszyłaby się, gdyby w piątek uchwaliła kolejne kontyngenty w sytuacji, gdy nie zaczęto jeszcze na dobre wprowadzać w życie wcześniejszej decyzji o relokacji 160 tys. uchodźców".

 

Dyskusja na szczycie

 

Merkel podkreśliła, że dyskusja w Brukseli będzie się toczyć wokół kwestii, czy "należy kontynuować politykę opartą na porozumieniu UE z Turcją z 29 listopada, przewidującą zwalczanie przyczyn migracji oraz ochronę granicy zewnętrznej UE", czy też "mamy się poddać i zamiast tego - jak niektórzy gwałtownie się domagają - zamknąć granicę Grecji z Macedonią i Bułgarią, ze wszystkimi konsekwencjami dla Grecji i Europy".

 

- Rozumie się samo przez się, że ja z całych sił opowiadam się za uznaniem podejścia europejsko-tureckiego za drogę, którą warto kontynuować - oświadczyła Merkel.

 

"Naszym wspólnym celem jest odczuwalna i trwała redukcja liczby imigrantów, aby móc nadal pomagać ludziom, którzy rzeczywiście potrzebują schronienia" - wyjaśniła.

 

Polityka współpracy z Turcją

 

W zawartym w listopadzie porozumieniu Turcja zobowiązała się do powstrzymania fali uchodźców z Bliskiego Wschodu poprzez bardziej skuteczną kontrolę swojej granicy z Grecją. Bruksela przekaże w zamian władzom w Ankarze 3 mld euro, które mają być przeznaczone na poprawę warunków życia 2,5 mln uchodźców z Syrii przebywających obecnie na terenie Turcji. Berlin stoi na stanowisku, że jeśli władzom w Ankarze uda się zahamować nielegalną imigrację, UE powinna w zamian w ramach legalnych procedur przyjąć część uchodźców z obozów na terenie Turcji.

 

PAP