Franciszek wyznał, że po przekroczeniu drzwi szpitala i ujrzeniu oczu, uśmiechów oraz twarzy dzieci zrodziła się w nim chęć dziękczynienia. - Dziękuję za miłość, z jaką mnie przyjęliście, za ujrzenie miłości, z jaką troszczą się o was i wam towarzyszą. Dziękuję za wysiłek tak wielu ludzi, którzy robią to, co mogą, abyście mogli szybko wyzdrowieć - powiedział papież.

 

Następnie Franciszek prosił o błogosławieństwo Boga, aby towarzyszył rodzinom i wszystkim osobom, które pracują w szpitalu. - Wszystkim osobom, które nie tylko lekarstwami, ale także za pomocą miłościoterapii pomagają, aby ten czas był przeżywany z jak największą radością - powiedział.

 

Przypomniał Indianina św. Jana Diego i jego wujka, który został uzdrowiony z choroby dzięki wstawiennictwu Matki Bożej z Guadalupe.

 

Gesty chwytające za serce

 

W relacjach z tej wizyty podkreśla się, że bardziej wymowne i wzruszające od słów, które papież skierował w przemówieniu do chorych dzieci, ich rodziców i personelu medycznego, były jego gesty.

 

Franciszek długo witał się z małymi pacjentami, brał na ręce, obejmował i błogosławił. 5-letniemu chłopcu podał lekarstwo.

Dziewczynka po chemioterapii zaśpiewała papieżowi pieśń "Ave Maria", która wyraźnie go poruszyła.

 

 

Ten sam stołeczny szpital pediatryczny odwiedził Jan Paweł II podczas swej pierwszej wizyty w Meksyku w styczniu 1979 roku.

 

PAP KAI