W 81. minucie spotkania Dumy Katalonii z Celtą Vigo, przy stanie 3:1 dla gospodarzy, do rzutu karnego podszedł Messi. Ale Argentyńczyk nie uderzył na bramkę, tylko lekko trącił piłkę. Jako pierwszy dobiegł do niej Luis Suarez i dopełnił formalności. To był trzeci gol urugwajskiego napastnika w trakie tego spotkania. Urugwajczyk został też liderem klasyfikacji strzelców Primera Division.

 

- Zgodnie z przepisami Messiemu powinna zostać zapisana asysta, tak jak przy rozegraniu rzutu wolnego. Zagrał piłkę do przodu i tu nie ma wątpliwości. Ale nastąpiło też naruszenie przepisów, gdyż i Suarez, i jeden z obrońców rywali zbyt wcześnie wbiegli w pole karne. W tej sytuacji jedenastka powinna zostać powtórzona. Sędzia jednak tego nie zauważył - powiedział Listkiewicz, który jako arbiter liniowy sędziował finał mistrzostw świata w 1990 roku.

 

"Wskrzesił karnego Cruyffa"

 

Lionel Messi nie tylko zaskoczył rywali i kibiców, ale także piłkarzy z Barcelony. - Nigdy nie widziałem, by coś takiego ćwiczyli na treningu, ale jestem przekonany, że coś takiego musiało być zaplanowane - powiedział ich kolega z drużyny Andres Iniesta.

 

- Nie miałem zielonego pojęcia, że Lionel w ten sposób zagra. To było dla mnie zaskoczenie, ale on ma to do siebie, że zawsze coś wymyśli - przyznał inny piłkarz Barcelony Jordi Alba.

 

Z kolei dziennikarze radia Marca z Madrytu nie kryli swojego oburzenia i ocenili, że to był brak szacunku względem rywali.

 

Jedynym, który oprócz Messiego i Suareza wiedział, że w ten sposób zostanie rozegrana jedenastka, był Brazylijczyk Neymar. - Próbowaliśmy takiego rozwiązania na treningu, ale właściwie to ja miałem uderzać piłkę, a nie Luis. Najważniejsze jednak, że się udało - skomentował.

 

Hiszpańskie media przypominają, że Messi swoim zagraniem "wskrzesił karnego Johana Cruyffa". Słynny Holender tak właśnie rozegrał rzut karny w 1982 roku. Były gwiazdor Ajaksu i trener FC Barcelony obecnie zmaga się z rakiem płuc i Messi swoim zagraniem miał złożyć mu swoisty hołd.

 

PAP, polsatnews.pl