Według dziennika władz federalnych, Scalia zmarł "z przyczyn naturalnych" podczas pobytu w prywatnej rezydencji w luksusowym ośrodku turystycznym Big Bend w południowo zachodnim Teksasie. Znaleziono go martwego w sobotę rano.

 

Scalia został mianowany na sędziego Sądu Najwyższego w 1986 r. przez prezydenta Ronalda Reagana. Dał się poznać jako zdecydowany konserwatysta i zwolennik dosłownej interpretacji konstytucji USA. Opowiadał się m. in. za ograniczeniem praw policji do przeszukań i za większą ochroną praw oskarżonych. Był też zdecydowanym przeciwnikiem aborcji oraz bronił konstytucyjnego prawa do posiadania broni przez obywateli. Scalia znany był z pełnych pasji i zaangażowania wystąpień podczas posiedzeń sądu. 

 

Obama: wypełnię konstytucyjny obowiązek

 

Prezydent Barack Obama przekazał rodzinie zmarłego kondolencje i poinformował w sobotę wieczorem, że zgodnie z konstytucją USA zamierza mianować nowego sędziego Sądu Najwyższego USA, który zastąpi Antonina Scalię. Nie ujawnił żadnego nazwiska. - Planuję wypełnić konstytucyjny obowiązek i nominować w odpowiednim czasie następcę sędziego Scalii - powiedział Obama w specjalnym oświadczeniu, jakie wygłosił w sobotę wieczorem czasu lokalnego w Białym Domu. Jak dodał, oczekuje, że Senat przeprowadzi w sprawie tej nominacji "uczciwe przesłuchania i głosowanie".

 

Obama powiedział, że Scalia - "genialny umysł prawny o barwnych poglądach", całe swe życie "poświęcił demokracji i rządom prawa". - Był synem imigranta z Włoch, ojcem 9 dzieci, miłośnikiem opery i polowań - podkreślił.

 

Konflikt na linii prezydent - Senat

 

Śmierć Scalii może doprowadzić do kolejnej konfrontacji między demokratycznym prezydentem Barackiem Obamą i kontrolowanym przez opozycyjnych Republikanów Senatem wokół możliwych kandydatur następcy Scalii. Senat musi bowiem zatwierdzić nominację prezydenta.

 

Analitycy podkreślają, że śmierć sędziego Scalii może spowodować zmianę rozkładu sił w Sądzie Najwyższym, w którym konserwatyści mieli dotychczas przewagę nad liberałami. Prezydent Obama mógłby bowiem mianować piątego liberalnego sędziego w liczącym 9 sędziów Sądzie Najwyższym, co spowodowałoby, że uzyskaliby oni większość. Jednak taka nominacja spotkałaby się zapewne ze sprzeciwem kontrolujących Senat Republikanów.

 

Dotychczasowa konserwatywna większość sędziów blokowała wiele inicjatyw Obamy, jak np. w kwestii reformy prawa imigracyjnego, ograniczenia dostępu do broni palnej, czy walki ze zmianami klimatu.

 

Przywódca republikańskiej większości w Senacie Mitch McConnell już oświadczył, że dopiero następny prezydent USA powinien dokonać nominacji następcy Scalii. "Naród amerykański powinien mieć prawo głosu w wyborze nowego sędziego Sądu Najwyższego. Dlatego ten wakat nie powinien być zapełniony do czasu wyboru nowego prezydenta" - oświadczył McConnell w opublikowanym komunikacie. Natomiast przywódca mniejszości demokratycznej w tej izbie Harry Reid  wyraził pogląd, że prezydent Barack Obama powinien mianować nowego sędziego "niezwłocznie".

 

Kandydaci ubiegający się o prezydencką nominację Partii Republikańskiej zgodnie zaapelowali, by Senat USA uniemożliwił prezydentowi Obamie nominowanie nowego członka Sądu Najwyższego na następcę zmarłego sędziego Antonina Scalii. - To trzeba "opóźnić, opóźnić, opóźnić" - mówił lider republikańskich sondaży prezydenckich Donald Trump podczas debaty telewizyjnej, jaka odbyła się w sobotę wieczorem czasu lokalnego w Karolinie Południowej. To właśnie w tym południowym stanie odbędą się w sobotę za tydzień kolejne prawybory. Trump przyznał, że gdyby był prezydentem USA, to tak jak Obama, próbowałby mianować następcę Scalii. Ale - jak dodał - liderzy Republikanów w Senacie nie powinni tej nominacji zatwierdzać.

 

Inni republikańscy pretendenci do fotela prezydenta USA uznali, że Obama nawet nie powinien nominować następcy Scalii, bo - jak argumentował senator z Florydy Marco Rubio - Obama jest obecnie tzw. "kulawą kaczką" (lame duck), jak w waszyngtońskim żargonie określa się prezydenta kończącego swój mandat, podczas gdy Kongres kontrolowany jest przez opozycję.

 

Ultrakonserwatywny senator Ted Cruz ostrzegł, że Obama nominując nowego liberalnego sędziego może zupełnie zmienić układ sił w Sądzie Najwyższym. Konserwatyści straciliby bowiem przewagę nad liberałami w liczącym 9 sędziów Sądzie Najwyższym. - Brakuje jednego sędziego, by Sąd Najwyższy naruszył wolności religijne Amerykanów - powiedział. - Senat musi być silny w tej sprawie - dodał.

 

Brat i syn byłych prezydentów Jeb Bush przyznał, że Obama ma, zgodnie z konstytucją, prawo do nominacji nowego sędziego, ale powinno istnieć porozumienie między głową państwa a Senatem co do osoby kandydata. - Jestem jednak pewien, że Obama nie będzie miał konsensusu, kiedy wyśle swoją nominację do Senatu - powiedział Bush. Jak dodał, nowy sędzia SN powinien tak jak Scalia być "sprawdzonym konserwatystą".

 

Ostateczna instancja

 

Sąd Najwyższy jest najwyższym organem w systemie sądownictwa USA. Składa się z 9 sędziów, którzy sprawują tę funkcję dożywotnio. Jest ostateczną instancją apelacyjną nad wszystkimi sądami federalnymi oraz nad sądami stanowymi w sprawach dotyczących prawa federalnego. Rozpatruje też jako pierwsza i ostatnia instancja nieliczne sprawy. Sąd Najwyższy ma też ostateczny głos w interpretacji federalnego prawa konstytucyjnego.

 

PAP