- Na ostatnim spotkaniu krajów założycielskich Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej pojawił się pomysł, że jeżeli kraje takie jak Wielka Brytania, czy Polska nie chcą się integrować, to stwórzmy "małą Unię", a reszt będzie peryferyjna - powiedział Zalewski. - Jeśli tak będzie, a istnieje takie ryzyko, to na działalność najważniejszych krajów nie będziemy mieli żadnego wpływu - ocenił polityk.


Dodał, że "Niemcy chcą walczyć o Polskę, żeby Polska była w rdzeniu UE". - Problem polega na tym, że Polska nie chce - podkreślił.


"Zaczęliśmy się znajdować na odmiennych biegunach"


Paweł Zalewski w rozmowie z Joanną Wrześniewską-Sieger podkreślił, że media sprzyjające rządowi "silnie budzą emocje antyniemieckie".


- Dla wiernych zwolenników PiS przekaz rządowych mediów jest ważniejszy niż deklaracje polityków za granicą. Oni wiedzą, że to, co mówią politycy to gra. Niestety wiedzą to też sami Niemcy i ta ofensywa polskiego charmu niewiele przynosi. Zaczęliśmy się znajdować na odmiennych biegunach UE - tłumaczył Zalewski.


- Polska rządzona przez PiS nie chce UE jako głębokiej wspólnoty politycznej, społecznej, ekonomicznej. Chce tylko wspólnego rynku, powrotu do EWG, a Niemcy uważają, że integracja europejska jest receptą na szereg problemów - wyjaśnił polityk.


Zalewski zaznaczył, że istotą Unii Europejskiej jest to, że "ktoś coś dostaje i coś ofiarowuje, a na koniec dnia każdy uważa, że wyszedł na plus".


- Platforma usiłowała współpracować z Niemcami w sprawie rozwiązania kryzysu imigracyjnego, a rząd PiS ustawia się bokiem mówiąc: "nas nie obchodzi co będzie z tymi, którzy już się znajdują w Europie" - powiedział Zalewski.