CNN podało, że Sherwood-Randall oskarżyła Rosjan podczas czwartkowego spotkania z przedstawicielami amerykańskich sieci energetycznych. Jednocześnie stacja telewizyjna na swojej stronie internetowej zwróciła uwagę, że komentarz wiceminister ds. energetyki "kontrastuje z poglądami innych przedstawicieli amerykańskiego wywiadu i służb bezpieczeństwa, którzy twierdzili, że nie ma wystarczających dowodów, aby władze USA mogły oskarżyć o atak rosyjski rząd".


Zapytany o komentarz w sprawie słów Sherwood-Randall rzecznik wiceminister ds. energetyki podkreślił, że nie może ona udostępnić publicznie szczegółów swojego wystąpienia, ani ujawniać wrażliwych danych. Rzecznik przedstawicielki władz USA odmówił dalszych komentarzy.


USA mają "podobne słabe punkty"


CNN tłumaczy, że czwartkowe spotkanie Sherwood-Randall z szefami amerykańskich firm energetycznych miało na celu przedstawienie wyników dochodzenia, jakie śledczy z USA przeprowadzili na terytorium Ukrainy.


Władze USA miały dokładnie przeanalizować grudniowe wypadki na Ukrainie, ponieważ "amerykańskie sieci energetyczne i inne duże ośrodki przemysłowe mają podobne słabe punkty do tych, które zostały wykorzystane podczas ukraińskich ataków" - podaje CNN powołując się na przedstawicieli amerykańskich władz.


Dodali oni, że podczas prezentacji wiceminister ds. energetyki pokazano zgromadzonym materiały wideo, przedstawiające zapisy z ekranów komputerów monitorujących ukraińską sieć energetyczną w chwili ataku.

 

Ukraina: rosyjski operator wykorzystany do ataku na sieć

 

Ukraińskie ministerstwo poinformowało, że zakończyło postępowanie badające przyczyny grudniowego paraliżu energetycznego. Jednak w konkluzjach postępowania nie wskazano bezpośrednio na winę rosyjskiego rządu.

 

- Z informacji jednej z naszych firm energetycznych wynika, że atak na jej sieci IT przeprowadzono z podsieci udostępnianej na terytorium Federacji Rosyjskiej - poinformowało ministerstwo w oświadczeniu.

 

Tymczasem wiceminister ds. energetyki Ukrainy Ołeksandr Swetełyk powiedział agencji Reutera, że hakerzy przygotowywali atak przez co najmniej pół roku. Zapewnił także, że resort zaostrzył procedury ochronne infrastruktury krytycznej.

 

- Przygotowania do ataku na nasze systemy trwały co najmniej sześć miesięcy - odkryliśmy dowody, że zaczęli (hakerzy - przyp. red.) gromadzić informacje na temat naszych systemów co najmniej sześć miesięcy przed atakiem - mówił Swetełyk Reuterowi.

 

Ukraiński resort energetyki tłumaczył, że grudniowy atak polegał także na sparaliżowaniu sieci telefonicznych firm energetycznych. Z terytorium Rosji dzwoniono na centrale firm, blokując je i uniemożliwiając komunikację.


Atak hakerów spowodował paraliż energetyczny


W skład zespołu śledczego prowadzącego działania na Ukrainie wchodzili m.in. przedstawiciele resortu energetyki i FBI. Po raz pierwszy mieli znaleźć bezpośrednie dowody na poparcie tezy, że grudniowy paraliż energetyczny na Ukrainie był spowodowany atakiem hakerów - dodała amerykańska stacja telewizyjna.


CNN przypomina, że w grudniu ub.r. grupy cyberprzestępców zaatakowały jednocześnie sześć różnych firm energetycznych na Ukrainie. Wykorzystując złośliwe oprogramowanie udało im się sparaliżować systemy kontroli i komputery odpowiedzialne za działanie ukraińskiej sieci energetycznej. W ten sposób prądu pozbawiono 103 miasta i miasteczka - informuje CNN.


Winą za atak władze w Kijowie obarczyły Rosję. Tydzień po tym wydarzeniu Ukraińcy wskazali, że do ataku wykorzystano oprogramowanie BlackEnergy, które zostało opracowane na terytorium Rosji i służyło do ataków cybernetycznych na infrastrukturę przemysłową. Jednak Amerykanie podają w wątpliwość te doniesienia. Ich zdaniem cyberprzestępcy sięgnęli w grudniu po zdecydowanie bardziej skomplikowane narzędzia.

 

PAP