Minister spraw wewnętrznych w studiu Polsat News opierał się przed jednoznaczną odpowiedzią na pytanie, od kiedy wiedział o zarzutach wobec Maja. - Decyzja pana inspektora Maja o podaniu się do dymisji została przyjęta i tyle. Nie ma co drązyć, nie chciałbym, żeby policja zajmowała się sobą - mówił Błaszczak. Zapytany po raz kolejny, kiedy dowiedział się o zarzutach, stwierdził: - To jest sprawa, która przyniosła taki rezultat, że zareagowałem, jak zareagowałem. Nie ma sensu drązenie tej sprawy.

 

W końcu przyznał, że kiedy Prawo i Sprawiedliwośc rozpoczynało rządy, "stan wiedzy był wówczas taki, że nie ciążą (na Maju - przyp. red.) żadne podejrzenia". - Trzeba powiedzieć, że żadne zarzuty nie zostały postawione - zauważył.

 

Błaszczak nie odpowiedział także, czy zanim Maj złożył dymisję, dotarły do niego jakiekolwiek informacje o zarzutach. - Dymisję złozył sam inspektor Maj dla dobra służby, dla dobra policji nie może być cienia wątpliwości, jesli chodzi o komendanta głównego policji, więc ja uważam, że to była odpowiednia reakcja - argumentował.

 

Resort nie panuje nad policją

 

Gość Dariusza Ociepy zwrócił uwagę na problem kontroli nad policją. - Najbardziej istotne jest to, że nadzór MSWiA nad policją jest niepełny. Stąd postulujemy, żeby Biuro Spraw Wewnętrznych Policji zostało przeniesione z do ministerstwa. Wtedy nadzór byłby pełen - wyjaśnił Błaszczak.

 

Błaszczak nie wziął na siebie odpowiedzialności za fakt, że Maj, zanim został szefem policji, nie został odpowiednio prześwietlony. - To nie ja prześwietlam, tylko służby - stwierdził. Zapytany, czy zawiodły, odpowiedział, ze "wnioski każdy wyciągnie sam". Szef resortu zapewnił także o swoim zaufaniu do swojego zastępcy Jarosława Zielińskiego.

 

- Sytuacja została rozwiązana, sprawa została przecięta. Były komendant podał się  do dymisji. Cała reszta to próba budowania politycznego ataku, ale to sytuacja bezpodstawna - dodał Błaszczak.

 

Szef resortu przyznał także, że następca Maja może być pełniący od dzisiaj jego obowiązki Andrzej Szymczyk. - Oczywiście, ze może to być inspektor Szymczyk. Pełni obowiązki, może to robić nie dłużej niz trzy miesiące. Rozmawiałem dziś z panem inspektorem, jest również policjantem doświadczonym, przystąpił do służby po 1989 roku, ma dorobek, jeśli chodzi o walkę z przestępczością gospodarczą. Zaczynał swoją pracę w policji od najniższego stanowiska, później awansował. Doskonale zna służbę - chwalił Szymczyka Błaszczak.

 

Światowe Dni Młodzieży i szczyt NATO "niezagrożone"

 

Błaszczak zapewnil, że dymisja Maja nie będzie miała wpływu na dwie największe tegoroczne imprezy w Polsce: Światowe Dni Młodziezy oraz szczyt NATO. - Obie imprezy są przygotowywane, są zespoły składające się z funkcjonariuszy policji i innych slużb. Oba wydarzenia nie są zagrożone.

 

Nieoczekiwana dymisja

 

W czwartek Komendant Główny Policji insp. Zbigniew Maj, po niespełna dwóch miesiącach od objęcia stanowiska,  podał się do dymisji. Jak powiedział podczas konferencji prasowej, "dotknął układów, które funkcjonowały w policji od lat", i z tego powodu "został zaatakowany".

 

Argumentował m.in., że przygotowana została wobec niego prowokacja przez byłych pracowników Biura Spraw Wewnętrznych i wykorzystano materiały sprzed kilkunastu lat, kiedy prowadził pracę operacyjną. Dodał, że od kilku tygodni docierają do niego sygnały o różnych sprawach, które "rzekomo toczą się" przeciwko niemu w prokuraturze w Łodzi.

 

Polsat News