Celem jest dotarcie z piłką do bramki, której funkcję pełnią oddalone od siebie o 5 km pozostałości kamieni młyńskich po obu stronach rzeki. Piłka jest przeważnie przenoszona w kłębowisku graczy jak w "młynie" w rugby. Do starć drużyn dochodzi na ulicach, placach, w domach, pubach, a nawet w samej rzece. Reguły nie zmieniły się od XII wieku: nie wolno tylko zabijać przeciwnika, ukrywać piłki i przenosić jej na cmentarze.

 

W trakcie meczu sklepy są zamknięte, a mieszkańcy są zachęcani do pozostawienia swoich samochodów poza głównymi ulicami.

Walka bywa brutalna. Co roku okoliczna służba zdrowia ma pełne ręce roboty, lecząc złamane kostki i żebra, ale zawodnicy zapewniają, że przestrzegane są zasady fair play.

 

Gra zyskała miano "królewskiej" od czasu wizyty w 1928 roku przyszłego króla Edwarda VIII. W Ashburne,  w 2003 roku, pojawił się także książę Karol.

 

PAP