Do ponownego rozpoznania sąd skierował m.in. najpoważniejsze zarzuty wobec byłego szefa działu wentylacji kopalni Marka Z. i b. dyrektora Halemby Kazimierza D.

 

Marek Z. został prawomocnie skazany przez Sąd Apelacyjny jedynie za poświadczenie nieprawdy w dokumentach - na cztery miesiące więzienia.

 

Katastrofa w Halembie była największą tragedią w polskim górnictwie od blisko 30 lat. Doszło do niej podczas likwidowania ściany wydobywczej 1030 m pod ziemią. Na ławie oskarżonych zasiadło kilkanaście osób, wśród nich b. dyrektor kopalni i były szef działu wentylacji.

 

18 oskarżonych, 6 lat procesu

 

Sąd Apelacyjny rozpoznawał odwołania od orzeczenia, które zapadło rok temu przed Sądem Okręgowym w Gliwicach, po ponad sześciu latach procesu. Sąd I instancji skazał wówczas na trzy lata więzienia Marka Z., któremu prokuratura przypisała sprowadzenie katastrofy (prokurator żądał dla niego ośmiu lat więzienia). 14 innych oskarżonych - jest wśród nich b. dyrektor kopalni Kazimierz D., dla którego prokuratura domagała się siedmiu lat pozbawienia wolności - usłyszało wyroki w zawieszeniu. Dwóch pozostałych zostało uniewinnionych.

 

Wypadek w Halembie to zdarzenie losowe?

 

Wyrok z I instancji zaskarżyła i obrona, i prokuratura. Jej apelacja dotyczyła 15 oskarżonych, ale tylko wobec dwóch z nich - Marka Z. i Kazimierza D. odnosiła się do ustaleń sądu i wymiaru kary, w pozostałych przypadkach chodziło jedynie o niesłuszne - zdaniem urzędu prokuratorskiego - zwolnienie z kosztów sądowych.

 

Obrońcy domagali się na ogół uniewinnienia swoich klientów lub - jeśli sąd nie uwzględni tego wniosku - ponownego procesu. Według nich, to, co zdarzyło się w Halembie było zdarzeniem losowym, niezależnym od ludzi.

 

PAP