Brytyjski dziennik zaznaczył, że przywódcy 28 krajów członkowskich "muszą przezwyciężyć wewnętrzne podziały i zjednoczyć się wokół wspólnej polityki migracyjnej zanim Władimir Putin zdoła jeszcze bardziej ich podzielić".

 

Jak odnotowuje "FT", bombardowania liczącego kiedyś 2 mln mieszkańców Aleppo już zmusiły 100 tys. ludzi do ucieczki na północ, w kierunku tureckiej granicy, a można obawiać się nasilenia tego napływu.

 

Apele do Putina nie będą skuteczne

 

"Wszelkie humanitarne apele do prezydenta Władimira Putina o ograniczenie nalotów raczej nie okażą się skuteczne. Rosyjski przywódca jest nastawiony na zniszczenie rebeliantów walczących (z syryjskim prezydentem Baszarem) el-Asadem z taką samą bezwzględnością, którą on i jego współpracownicy wykazali w Czeczenii" - napisano.

 

Gazeta dodała, że zarówno USA, jak i ich europejscy sojusznicy "wykazali niewielki apetyt na militarną konfrontację z reżimem Asadem", a Zachodowi pozostało niewiele opcji. Przywódcy muszą jednak wypracować między sobą porozumienie dotyczące tego, w jaki sposób poradzić sobie z migrantami napływającymi do Europy. "Do tej pory w opłakany sposób zawiedli w tej sprawie" - skomentował "Financial Times".

 

Trzeba rozwiązać problem uchodźców

 

Według gazety, "Angela Merkel i inni unijni przywódcy słusznie uznali, że jeśli mają stawić czoło strumieniowi uchodźców, muszą przekonać sąsiadów Syrii, w szczególności Turcję, by raczej udzielały migrantom schronienia na własnym terytorium niż zezwalały na dalszą podróż do Europy".

 

Jednak Europa także ma zobowiązania - dodał "FT", podkreślając, że Turcja i dwa inne kraje przyjmujące uchodźców, Jordania i Liban, nie mogą być traktowane jedynie jako miejsca schronienia migrantów. "28 krajów UE musi pokazać, że uchodźcy, mający faktyczną podstawę do ubiegania się o azyl, będą przyjmowani w krajach europejskich" - napisał "Financial Times". Wskazał zarazem, że "liczba migrantów przesiedlonych między kraje bloku dotychczas była żałośnie mała".

 

Według "Financial Timesa" unijni liderzy muszą zdać sobie sprawę, o co toczy się gra. Putin nie tylko wysyła myśliwce, żeby utwierdzić rosyjskie wpływy na Bliskim Wschodzie, ale "także podsyca kryzys uchodźczy, który naruszył europejską jedność, umacnia populizm i grozi podważeniem pozycji niemieckiej kanclerz, która przeciwstawiła mu się w związku z interwencją na Ukrainie" - skomentował londyński dziennik.

 

PAP