Ogień pojawił się w hali maszynowni w elektrociepłowni i szybko się przemieszczał. Ze wstępnych informacji wynika, że w wyniku nieszczelności na układzie olejowym turbiny doszło do zapalenia kabli sterowniczych i zasilających. Pożar został opanowany w kanałach, którymi biegną kable.


Osoby, które podczas prowadzenia akcji gaśniczej zgłosiły objawy zatrucia, zostały przewiezione na obserwację do Miedziowego Centrum Zdrowia. W wyniku pożaru nikt nie ucierpiał.


- Przywracanie ogrzewania i ciepłej wody może potrwać jeszcze około 48 godzin, ale liczymy, że uda się przywrócić choć część ciepła jeszcze dziś wieczorem - powiedziała polsatnews.pl Anna Michalska z "Energetyki" należącej do grupy kapitałowej KGHM Polska Miedź, która jest właścicielem elektrociepłowni.


Zniszczeniu uległa turbina, instalacje technologiczne i sterownia z wyposażeniem, która znajdowała się obok hali maszynowni. Jak powiedziała polsatnews.pl Anna Michalska, trudno jest w tej chwili oszacować straty. - Zajmuje się tym specjalnie powołana komisja - dodała.


Strażacy dostali zgłoszenie o pożarze w poniedziałek około godz. 22:00. Akcja gaśnicza na terenie Zakładów Górniczych Lubin, gdzie znajduje się elektrociepłownia, trwała ponad dwie godziny. Była wyjątkowo niebezpieczna ze względu na około 4,5 tony łatwopalnego oleju, który znajduje się w elektrociepłowni. Strażacy starali się także tak prowadzić akcję, aby uchronić przed zniszczeniem instalację elektryczną.

 

fot.: 112polkowice.pl