Ulice wokół miejsca katastrofy zostały zamknięte, pojawiły się też problemy z kursowaniem nowojorskiego metra.


Straż pożarna i policja przeszukują zgliszcza w poszukiwaniu ofiar. Wiadomo, że zginęła co najmniej jedna osoba. Lokalne media donoszą o dwóch ciężko rannych i jednej osobie, która doznała lżejszych obrażeń.

 

 

Nie są znane przyczyny przewrócenia się dźwigu. Świadkowie wypowiadający się w mediach mówią, że potężna konstrukcja chwiała się w zamieci śnieżnej - prędkość wiatru przekraczała 40 km/h - a runęła, gdy robotnicy podjęli próby złożenia.

 

- Gdy dźwig uderzył w ziemię, usłyszałem głośny huk, brzmiało to jak bomba - powiedział Nicholi White pracujący w pobliskim sklepie spożywczym. - To był jeden z najgłośniejszych dźwięków, jakie słyszałem życiu - dodał.

 

Po katastrofie służby nakazały zabezpieczenie wszystkich dźwigów pracujących w mieście. 

 

 

 Reuters, USA Today