Wszystko zaczęło się 2000 roku. 38-letni wówczas Marek Kubala prowadził w Wałbrzychu autoryzowany salon samochodowy. Pewnego ranka wpadło do niego kilkudziesięciu funkcjonariuszy straży granicznej z ostrą bronią w rękach.

 

Śledztwo przeciwko niemu ruszyło po donosie. Służby zainteresowały się jego wcześniejszym biznesem, z drugiej połowy lat 90., którym był import samochodów z USA i Kanady. Prokuratura postawiła mu zarzuty, m.in. przemytu aut, korupcji, przebijania numerów rejestracyjnych, posługiwania się sfałszowanymi opiniami technicznymi pojazdów, zaniżania wartości celnej pojazdów (oszustwo celne), przez co skarb państwa miał stracić 450 tys. zł.

 

Jego historię opisywał pierwszy program "Państwo w państwie" na antenie Polsatu.

 
Uniewinniony po 11 latach procesów


Kubala wylądował w areszcie, z którego sąd zwolnił go po miesiącu. Salon i samochody zostały zarekwirowane, banki i komornicy zabrali się za windykowanie należności.


Akt oskarżenia trafił do sądu w 2002 roku. Sąd czterokrotnie zwracał prokuraturze akt oskarżenia do uzupełnienia. W końcu w 2008 roku wałbrzyski Sąd Rejonowy uniewinnił Kubalę. Prokuratura wniosła apelację.

 

Ostatecznie, po prawie 11 latach walki, w styczniu 2011 roku Sąd Okręgowy w Świdnicy uniewinnił go od zarzutów, a kilka umorzył z powodu przedawnienia.

 

Marek Kubala był też bohaterem programu Polsatu "Interwencja".

 

Będzie apelacja


Jako zadośćuczynienia domaga się od Skarbu Państwa 48 mln złotych. Kubala tłumaczy, że nawet nie tyle za utracone zdrowie, rodzinę i ogromny stres, bo to rzeczy bezcenne, lecz za realne straty. Wymienia tu  m.in. odszkodowanie za utratę majątku, zobowiązania wobec banków i wierzycieli, które powstały w wyniku bezprawnego aresztowania i utraconą reputację, jako przedsiębiorcy i autoryzowanego dealera samochodów.


Sąd raz odrzucił jego roszczenia w 2013 roku, ale  nie uwzględnił opinii biegłych o stratach. Dlatego Kubala odwołał się do Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu. Ten zdecydował, że sprawa ma ponownie wrócić na wokandę, ale z wzięciem pod uwagę pominiętych opinii.

 

Sąd w Świdnicy zdecydował teraz, że Marek Kubala otrzyma odszkodowanie w wysokości niespełna 90 tys. złotych. Jak uzasadnił, areszt trwał tylko 17 dni, a kolejne sprawy były umarzane. Mężczyzna zapowiedział apelację.

 

polsatnews.pl