Zgodnie z tradycją, w Zakopanem w tłusty czwartek muzykują dudziarze z Podhala, Słowacji, Czech i Szkocji. W koncercie uczestniczyła para prezydencka.

 

- W tradycji drzemią wszystkie ważne wartości. Mówią, że ja te wartości trzymam, ano trzymam, bo takie z domu wyniosłem. Tu przyjeżdżam, aby się podładować, właśnie w świecie waszych wartości, gdzie miłość do ziemi, do ojcowizny, krzyża na Giewoncie cały czas trwa i będzie trwać - wyjaśnił prezydent.

 

W prezencie dostał od górali fujarę pasterską. Podziękował i zapowiedział, że nauczy się na niej grać.

 

Celem dorocznych koncertów  jest kultywowanie dudziarskiej tradycji oraz popularyzowanie dud podhalańskich, które widnieją na krajowej liście niematerialnego dziedzictwa kulturowego.

 

"Duda i Gajda w jednej ławce", czyli anegdoty z licealnych czasów

 

Gospodarz spotkania opowiadał, że dudy w różnych miejscach różnie sie nazywa. - Ostatnio się dowiedziałem, że na Żywiecczyźnie dudy nazywają się gajdy. Ja przez całe liceum siedziałem w ławce z koleżanką, co się nazywała Gajda. Duda, Gajda, w jednej ławce – przytoczył prezydent Duda.

 

- Jaka była i jest różnica między mną a nią? Ja wiem, co ona ma, a ja nie. I odwrotnie. Ale wytłumaczcie mi, jaka jest różnica między dudą a gajdą - prosił gospodarza, który wyjaśniał różnice w nazewnictwie w różnych częściach Podhala.

 

Przed koncertem Andrzej Duda z żoną wzięli udział w akcji „Cała Polska czyta dzieciom” w jednej ze szkół podstawowych w Lubniu. Odwiedzili też Sanktuarium Maryjne w Ludźmierzu.

 

Polsat News