Assange mówił, że odda się w ręce służb, jeśli badający jego sprawę zespół ONZ orzeknie na jego korzyść. BBC podało w czwartek, że grupa uznała, iż Assange był zatrzymany w sposób arbitralny. Jednak ta wiadomość nie została potwierdzona przez przedstawicieli ONZ. Grupa rozpatrująca wniosek założyciela WikiLeaks obraduje w Genewie.

 

44-letni Julien Assange jest poszukiwany w Szwecji w sprawie gwałtu z 2010 roku, do którego się nie przyznaje. Strona szwedzka jednak chce go przesłuchać.

 

"Jeśli ONZ jutro (w piątek - przyp. red.) ogłosi, że przegrałem swoją sprawę przeciwko Zjednoczonemu Królewstwu i Szwecji, opuszczę ambasadę w południe w piątek i oddam się w ręce brytyjskiej policji" - napisał Assange w oświadczeniu opublikowanym na Twitterze WikiLeaks.

 

"Ale jeśli okaże się, że władze działały niezgodnie z prawem, oczekuję natychmiastowego zwrotu mojego paszportu i zaprzestania dalszych prób aresztowania mnie" - dodał Assange.

 

 

Brytyjska policja zapowiedziała dziś, że zatrzyma założyciela WikiLeaks, jak tylko opuści teren ambasady Ekwadoru. - Nakaz aresztowania nadal obowiązuje. Jeżeli opuści ambasadę, to podejmiemy wysiłek w celu jego aresztowania - podkreślił rzecznik prasowy policji w Londynie.

 

Założyciel WikiLeaks chce wolności

 

Grupa Robocza ONZ ds. Arbitralnych Zatrzymań obecnie zajmuje się wnioskiem Assange'a o uwolnienie. Poszukiwany tłumaczył, że czas, który spędził w ambasadzie, jest właśnie arbitralnym zatrzymaniem. We wniosku Assange twierdził, że został pozbawiony swoich podstawowych praw, takich jak dostęp do światła słoneczego czy świeżego powietrza i odpowiedniego poziomu opieki medycznej. Zwrócił także uwagę na swój brak prawnego bezpieczeństwa.

 

Assange obawia się, że Szwecja zgodzi się na jego ekstradycję do Stanów Zjednoczonych, gdzie wziąłby udział w procesie dotyczącym publikacji na WikiLeaks dużej ilości tajnych wojskowych i dyplomatycznych dokumentów USA. Portal jest odpowiedzialny za jeden z największych wycieków danych w historii Stanów Zjednoczonych.

 

Australijczyk na czołówki gazet trafił, kiedy na początku 2010 roku portal opublikował tajne wojskowe nagranie przedstawiające atak śmigłowca Apache w Bagdadzie z 2007 roku. Zginęło wtedy 12 osób, w tym dwóch reporterów agencji Reutera. W sumie serwis opublikował kilkaset tysięcy utajnionych amerykańskich dokumentów.

 

Reuters