Obie dziewczynki były złączone klatką piersiową i miały wspólną wątrobę. Na świat przyszła również ich siostra, Kamila, która nie była z nimi złączona.


Szanse powodzenia wynosiły 1 proc.


Ryzykowną operację przeprowadzono 10 grudnia 2015 r. w szpitalu uniwersyteckim Inselspital w Bernie w Szwajcarii, ale poinformowano o niej dopiero teraz, gdy upewniono się, że wszystko jest w porządku i noworodkom nic już nie zagraża. Szanse powodzenia zabiegu oceniono na zaledwie 1 proc.


Pięciogodzinna operacja


Początkowo planowano, że rozdzielenie bliźniaków nastąpi kilka miesięcy po porodzie. Jednak ich stan nagle się pogorszył z powodu zaburzenia krążenia krwi. U jednej z dziewczynek krwiobieg był zbyt intensywny i doszło do groźnego nadciśnienia tętniczego, u jej siostry z kolei krążenie krwi było niedostateczne.


Rozdzielenie bliźniaków, które przeprowadził 13-osobowy zespół lekarzy i pielęgniarek pod kierunkiem chirurga pediatrycznego Steffena Bergera, trwało pięć godzin.


Bliźniaczki są jeszcze małe, ale przybierają na wadze i są już karmione piersią. Czeka je kolejna jeszcze operacja połączenia wszystkich powłok brzusznych.

 

PAP