Drugi był także Norweg Johann Andre Forfang, a trzeci Japończyk Noriaki Kasai. Andrzej Stękała zajął 22. miejsce, Klemens Murańka był 30.

 

Prowadzący po pierwszej serii Japończyk Daiki Ito miał w finale słabszy skok i ostatecznie uplasował się na 7. pozycji.

 

Lider Pucharu Świata Słoweniec Peter Prevc był szósty, a wicelider Niemiec Severin Freund czwarty.

 

Po pierwszej serii, w której niespodziewanie słabiej zaprezentował się Prevc - skoczył 130 m i był 11., w konkursie prowadził Ito. Japończyk rezultatem 141,5 m ustanowił rekord obiektu, jednak długo się nim nie cieszył. Po jego próbie na rozbiegu pojawił się Fannemel, wylądował na 143,5 m i o dwa metry poprawił wynik Ito.

 

W polskiej ekipie po pierwszej serii najwyżej, na 16. pozycji był sklasyfikowany Kot. Stefan Hula uzyskał 128 m i był 18., Andrzej Stękała lądował na 124 m i był 19., a Klemens Murańka miał 117 m i plasował się na 30. miejscu.

 

Stoch nie doskoczył do finału

 

Największą niespodzianką in minus był rezultat Kamila Stocha. Dwukrotny złoty medalista olimpijski z Soczi zajął 41. miejsce skacząc tylko 109 m i nie awansował do finału. Odpadł także 32. Dawid Kubacki - 114 m.

 

W finale Ito poleciał na 123,5 m i spadł na 7. miejsce. Prevc lądując na 129 m zapewnił sobie szóstą lokatę, Freund miał skok i pół metra dłuższy i zajął czwarte miejsce.

 

Startu w Japonii do udanych nie zaliczy trzeci w klasyfikacji PŚ Norweg Kenneth Gangnes. W sobotę stracił czwartą lokatę po dyskwalifikacji za niezgodny w przepisami kombinezon, a w niedzielę w finale miał tylko 111 m i zajął w zawodach 20. miejsce.

 

Konkurs rozgrywano w dość trudnych warunkach, przy silnym wietrze wiejącym pod narty. Niektórzy zawodnicy nie mogli sobie poradzić z taką aurą, wśród nich był także Stoch. Polak w pierwszej serii uzyskał 109 m, gdy skaczący tuż za nim Norweg Joachim Hauer miał... 135,5 m.

 

Po zawodach w Sapporo skoczkowie wracają do Europy. Następny konkurs odbędzie się 6 i 7 lutego w Oslo.

 

PAP