- Bez nas proces pokojowy czeka ten sam los, co wcześniejsze rozmowy - dodał anonimowy informator, przypominając fiasko międzysyryjskich rozmów z 2014 roku. Także Ilham Ahmed z Syryjskiej Rady Demokratycznej, zrzeszającej kurdyjską i arabską opozycję, potwierdził, że wyjechał ze Szwajcarii bez zaproszenia do rozmów.

 

Udział Kurdów w negocjacjach międzysyryjskich wywoływał kontrowersje. Będąca sojusznikiem reżimu w Damaszku Rosja podkreślała, że żadne negocjacje bez udziału Kurdów nie przyniosą rezultatu. Z kolei Turcja uważała ich obecność za nie do przyjęcia.

 

Rozmowy ws. zakończenia pięcioletniej wojny domowej w Syrii

 

PYD walczy przeciwko dżihadystom z Państwa Islamskiego na północy Syrii, ale przez Ankarę jest uważana za emanację Partii Pracujących Kurdystanu (PKK), przeciwko której Turcja prowadzi operację militarną. Z kolei syryjska arabska opozycja sunnicka uważa, że PYD, która korzysta z pomocy wojskowej USA, powinna uczestniczyć w genewskich rozmowach.

 

Delegacja kurdyjska opuściła Genewę w piątek wieczorem. Tego dnia rozpoczęły się tam rozmowy w sprawie zakończenia blisko pięcioletniej wojny w Syrii. Delegacja głównego ugrupowania opozycyjnego - Wysokiego Komitetu Negocjacyjnego (HNC) ma dotrzeć do Genewy w sobotę wieczorem.

 

Otwarty konflikt rządu z opozycją

 

Rozmowy w sprawie Syrii mają mieć charakter niebezpośredni. Rosyjski wiceminister spraw zagranicznych Giennadij Gatiłow oświadczył w sobotę, że nie oczekuje się bezpośrednich negocjacji między delegacją rządową a opozycyjną.

 

Opozycja, która wcześniej odmawiała udziału w rozmowach ze względu na katastrofalną sytuację humanitarną w Syrii, twierdzi, że otrzymała od ONZ gwarancje w sprawie niektórych punktów. HNC powtarza jednak, że jedzie do Genewy tylko na rozmowy ze specjalnym wysłannikiem ONZ do Syrii Staffanem de Misturą.

 

Celem spotkania w Genewie jest poprawa sytuacji humanitarnej w Syrii, wypracowanie zawieszenia broni i zainicjowanie transformacji politycznej. Miałaby ona zakończyć krwawą wojnę, w której w ciągu prawie pięciu lat zginęło ok. 260 tys. ludzi.

 

PAP