- Zajmijmy się najpierw słoniem, którego nie ma dziś wieczorem w pokoju - zażartowała już na wstępie czwartkowej debaty w Des Moines, stolicy stanu Iowa, dziennikarka telewizji Fox News, Megyn Kelly. To z jej powodu miliarder Trump, lider republikańskich sondaży prezydenckich, odwołał udział w telewizyjnej dyskusji.

 

- Jaki przekaz dla wyborców w Iowa? - zapytała Kelly ultrakonserwatywnego senatora z Teksasu Teda Cruza. Ten też odpowiedział żartem. - Jestem maniakiem, a wszyscy inni na tej scenie są głupi, grubi i brzydcy. A ty Ben (zwrócił się do Bena Carsona, emerytowanego neurochirurga - red.), jesteś okropnym chirurgiem" - powiedział Cruz, naśladując słynącego z obrażania innych Trumpa. - Teraz gdy już mamy za sobą porcję Trumpa... możemy przejść do debaty - dodał Cruz.

 

Zarzuca dziennikarce stronniczość i agresję

 

Jak doniosła tuż przed debatą telewizja Fox News, Trump zażądał za udział w debacie 5 mln dolarów na cele charytatywne, na co nie było zgody. Ale głównym powodem zbojkotowania przez niego debaty było odrzucenie przez telewizję żądania, by nie prowadziła jej Kelly.

 

Miliarder zarzuca dziennikarce stronniczość i agresję. Poszło o pytanie w sierpniowej debacie, czy Trump prowadzi "wojnę z kobietami". Kelly zapytała, czy ktoś, kto w przeszłości porównywał kobiety do "tłustych świń", może być prezydentem USA. Trump insynuował później, że Kelly miała miesiączkę i dlatego zadawała mu tak agresywne pytania.

 

Dokładnie w tym samym czasie, gdy trwała debata zorganizowana przez Fox News, Trump brał udział w innym, transmitowanym na żywo przez telewizję CNN wydarzeniu w Des Moines, podczas którego zbierano pieniądze na potrzeby rannych żołnierzy. - Zobaczcie te kamery, ktoś by pomyślał, że to ceremonia Oscarów - mówił zadowolony Trump.

 

 

Wyścig na konserwatywność poglądów

 

Wykorzystując nieobecność Trumpa, pozostali kandydaci również atakowali kontrowersyjnego miliardera, ale przede wszystkim spierali się między sobą o to, kto ma bardziej konserwatywne poglądy w takich kwestiach jak nielegalna imigracja czy walka z Państwem Islamskim.

 

Kandydaci ewidentnie zwracali się do elektoratu w stanie Iowa. Choć to mały, rolniczy stan, zwycięstwo w nim - z racji, że są to pierwsze prawybory - ma spore znaczenie. Największą grupę Republikanów stanowią tu konserwatywni ewangelicy i ten, kto wygrywa w Iowa zwykle staje się kandydatem tej grupy wyborców także w pozostałych stanach.

 

Pod nieobecność Trumpa, głównym celem ataków był w debacie Cruz, który w większości sondaży w Iowa plasuje się na drugiej pozycji, tuż za Trumpem. Debata była więc dla niego ogromną szansą, by spróbować wyprzedzić miliardera.

 

 

Rubio atakował Cruza, Bush bronił brata i ojca

 

Senator z Florydy Marco Rubio, przez wielu analityków uważany za kandydata o największych szansach, by zdobyć nominację GOP, powiedział, że Cruz prowadzi kampanię "zbudowaną na kłamstwie". Zarzucił mu, że zmienił stanowisko w sprawie reformy imigracyjnej, gdyż pierwotnie zgadzał się, by umożliwić nielegalnym imigrantom na pozostanie w USA, choć bez gwarancji obywatelstwa.

 

Gubernator Florydy Jeb Bush bronił natomiast prezydenckiego dorobku swego ojca i brata, z których powodu uchodzi za najbardziej "establishmentowego" kandydata. Przekonywał również, że tylko on będzie w stanie pokonać w wyścigu do Białego Domu faworytkę Demokratów Hillary Clinton.

 

W debacie wyróżniał się także gubernator z Ohio John Kasich, który uchodzi za najbardziej umiarkowanego z republikańskich pretendentów do Białego Domu.

 

PAP