Dziennikarze gazety powołują się na dotychczasowe wyniki wewnętrznej kontroli prowadzonej na zlecenie DFB przez kancelarię Freshfields. Jeden ze świadków matactw - były sekretarz generalny DFB Stefan Hans - mówi wręcz o "szczytach tuszowania". 


7 mln euro "wsparcia" dla kandydatury Niemiec

 

16 października magazyn "Der Spiegel" ujawnił, że kandydatura Niemiec na organizatora MŚ była "wsparta" sumą 6,7 mln euro przeznaczoną na łapówki dla działaczy FIFA. DFB odrzuciła te oskarżenia, choć przyznała, że taką kwotę przekazano FIFA.

 

"Sueddeutsche Zeitung" wyjaśnia, że kwota 6,7 mln euro w dokumentach przechowywanych w księgowości sprawiała "logiczne wrażenie". Na pierwszy rzut oka nie można było zauważyć, że chodzi prawdopodobnie o nielegalny przekaz. "Jedynie wąski krąg osób z dawnego komitetu organizacyjnego MŚ znał prawdziwy cel wypłaty" - ujawnia gazeta.

 

Łapówka dla Afryki za cierpliwość?

 

Media powołują sie na ustalenia kancelarii Freshfields, która dotarła do nowych dokumentów wskazujących na to, że przyznaniu Niemcom prawa organizacji mundialu w 2006 roku "mogły towarzyszyć próby przekupstwa". Dotyczy to m. in. pomocy dla Afryki w wysokości 7 mln euro, której FIFA domagała się od niemieckich organizatorów. Dokumenty skłaniają do postawienia pytania, czy ta suma nie miała być rekompensatą dla Afryki Południowej za to, że przyznano jej organizacje turnieju nie w 2006 roku, lecz dopiero cztery lata później - zastanawia się "SZ".

 

Freshfields twierdzi, że w sekretariacie byłego prezesa DFB Wolfganga Niersbacha znajdowała się lista z informacjami o łapówkach przekazywanych przez marketingowego partnera FIFA, ISL. Na liście znajdowała się też wpłata, którą badają obecnie kontrolerzy kancelarii. "Dzień przed decyzją o przyznaniu Niemcom mistrzostw świata 2006 ISL przekazała nieznanemu odbiorcy 250 tys. dolarów" - ujawnia "SZ".

 

Szef DFB wiedział, ale nie powiedział

 

Jak pisze autor artykułu, Niersbach znajduje się "pod rosnącą presją". Niemiecki działacz dowiedział się już w czerwcu 2015 roku o idących w miliony euro nielegalnych transakcjach między niemieckim komitetem organizacyjnym a FIFA przed MŚ 2006 i przez długie miesiące nie poinformował o tym zarządu DFB.

 

Kontrolerzy zdaniem gazety znaleźli prawdopodobnie jeszcze więcej kompromitujących materiałów. "Panuje wrażenie, że byli działacze nie wszystko jeszcze ujawnili" - czytamy.

 

"Cesarz" odpiera zarzuty

 

Przewodniczący ówczesnego komitetu organizacyjnego MŚ 2006 Franz Beckenbauer, podobnie jak Niersbach, odpiera zarzuty. W wywiadzie prasowym udzielonym w zeszłym roku były piłkarz powiedział: - Zarzut jest nieprawdziwy. Nie mieliśmy żadnych funduszy. Nie mieliśmy niczego, byliśmy skazani na dotacje z FIFA.

 

Beckenbauer przyznał, że nie wie, na jaki cel przeznaczono kwotę 6,7 mln euro. Tłumaczył, że "tak chciała FIFA". - Nie wiem, dlaczego. Naszym błędem było to, że nie zapytaliśmy - powiedział. Jak wyjaśnił, zgodził się na taki wariant, zamiast wziąć kredyt bankowy, ponieważ chciał mieć problem "jak najszybciej z głowy".

 

PAP