Jak powiedziała minister zdrowia obwodu kaliningradzkiego Ludmiła Sigłajewa, to właśnie w domu stan dziecka gwałtownie się pogorszył i w nocy 22 stycznia trzylatka zmarła. Wykonane po śmierci badania miały potwierdzić, że przyczyną zgonu były powikłania pogrypowe.

 

Lokalne kaliningradzkie portale poinformowały także, że z powodu szalejącej w obwodzie grypy nie odbywają się zajęcia lekcyjne 22 klas w 9 szkołach, zamknięto także na kwarantannę 12 grup przedszkolnych. Część mieszkańców obwodu chodzi po ulicach w maseczkach, w niektórych aptekach trudno o leki zwalczające przeziębienie.

 

Służby w pogotowiu

 

Zastępca warmińsko-mazurskiego państwowego wojewódzkiego inspektora sanitarnego Bożena Najda zapewnia, że w regionie nie odnotowuje się niepokojącego wzrostu zachorowań na grypę i grypopodobne.

 

- Nie można z całą pewnością powiedzieć, czy uda nam się ochronić przez przywleczeniem choroby z Rosji, na pewno warto mieć się na baczności i zachowywać zasady higieny, unikać skupisk. Na razie nie obserwujemy żadnych sygnałów o wzroście zachorowań  - powiedziała Najda.

 

Polscy celnicy i funkcjonariusze straży granicznej pracujący na polsko-rosyjskiej granicy zostali wyposażeni w rękawiczki, maseczki i fartuchy. Jak powiedzieli rzecznicy tych służb na razie pracujący na granicy ich nie używają, ponieważ nie ma niepokojących sygnałów ze strony polskich służb sanitarnych.

 

Rosjanie kupują leki w polskich aptekach

 

- Wiemy, że kilka dni temu Rosjanie odprawiali podróżnych w maseczkach i rękawiczkach, my na to się na razie nie decydujemy, bo nie ma takiej potrzeby - wyjaśnił rzecznik prasowa straży granicznej Mirosława Aleksandrowicz.

 

Przyjeżdżający z Rosji na zakupy do Polski "od zawsze" zaopatrywali się w polskich aptekach. Rzecznik celników Ryszard Chudy powiedział, że i teraz Rosjanie kupują w Polsce leki. - Kupują je na własne potrzeby, a to jest legalne - wyjaśnił.

 

PAP