Sprawą zajęto się ponownie po informacjach "Gazety Polskiej", która przypomniała, że z spośród kilkuset aresztowanych 2 września 2008 roku kibiców, po kilku latach procesów zapadło dopiero ok. 100 wyroków, wszystkie uniewinniające. W tekście przytoczono zeznania zatrzymanych wówczas osób, w których opisywali oni, że byli bici na komisariatach i zmuszani do przyznania się do winy.

 

"To była ustawka polityczna"


Wiceminister MSWiA Jarosław Zieliński na antenie Telewizji Republika stwierdził, że akcja policji "to była ustawka polityczna" i "demonstrowanie siły resortu spraw wewnętrznych" przez ówczesnego szef MSWiA Grzegorza Schetynę.


- Tam była sytuacja, że policja czekała aż wyrośnie grupa, którą otoczono, zepchnięto w jedno miejsce i aresztowano, procesy trwały latami. Wyjaśnialiśmy to na komisji sejmowej jeszcze jako opozycja, wiedzieliśmy że jest inaczej niż mówi policja i MSW - stwierdził Zieliński.


Policja broniła się, że musiała wkroczyć do akcji, by zapobiec zdemolowaniu miasta przez pseudokibiców.

 

"Nie ma i nie będzie przyzwolenia na łamanie prawa"


W środę MSWiA wydało oświadczenie w tej sprawie. Wiceminister Jarosław Zieliński zażądał od komendanta głównego policji inspektora Zbigniewa Maja, przedstawienia wyjaśnień w sprawie akcji, podczas której "policja miała stosować przemoc i wymuszać zeznania od zatrzymanej grupy kibiców".


Wiceszef MSWiA podkreślił, że oczekuje wyjaśnień ze strony policji na podstawie dokumentów i informacji, którymi aktualnie dysponuje ta służba.

 

"Według publikacji prasowych przemoc wobec zatrzymanych kibiców miała polegać m.in. na biciu pałką policyjną, kopaniu czy zamykaniu w samochodzie, wewnątrz którego rozpylony był gaz" - napisano w oświadczeniu MSWiA.


"MSWiA zależy na pełnym wyjaśnieniu tej sprawy. Wiceminister Jarosław Zieliński podkreślił, że nie ma i nie będzie przyzwolenia na łamanie prawa przez policję i inne służby państwa" - poinformował wydział prasowy resortu.