Nieznany zbiór dzieł sztuki został odkryty na przełomie 2012 i 2013 roku w monachijskim mieszkaniu Gurlitta oraz w jego domu w Salzburgu. Cornelius Gurlitt, syn zaufanego marszanda Hitlera Hildebranda Gurlitta, zmarł w 2014 roku. Z powodu życiorysu ojca podejrzewano, że nieznany zbiór obrazów mógł pochodzić z grabieży wojennych. Międzynarodowy zespół zajmujący się zbiorem ustalił jednak, że jedynie pięć obrazów z długiej listy zrabowali hitlerowcy.

 

Kilka dni temu opublikowano końcowy raport dotyczący kolekcji, którą przez dwa lata badali eksperci. Z raportu wynika, że w kolekcji Gurtlitta znajduje się zagionione płótno przedstawiające “Śmierć księcia Józefa Poniatowskiego w bitwie pod Lipskiem”.

 

Obraz nosi sygnaturę Horacego Verneta - co oznacza, że może być zaginionym oryginałem. Obraz utrwalił "w powszechnej świadomości mit bohatera narodowego i legendę księcia Józefa" - czytamy na stronie fundacji.

 

To wcale nie musi być oryginał

 

Badanie autentyczności obrazu będzie procesem czasochłonnym.

 

- Będą potrzebne szczegółówe badania eksperckie, gromadzenie odpowiedniej dokumentacji. Wiem, że międzynarodowy zespół takie badania prowadził i na pewno ktoś z polskich przedstawicieli widział ten obraz i się tym zajmował - powiedział polsatnews.pl Mariusz Pilus, prezes zarządu Communi Hereditate. - W karcie inwentarzowej tego dzieła sztuki informacje są dosyć lakoniczne. Sądzę, że wszystko, co na temat tego obrazu można powiedzieć, jest jeszcze przed nami - dodał.

 

W XIX i XX wieku powstało wiele kopii płótna. Jedna z nich, bardzo dobra artystycznie wersja pochodząca z dawnych zbiorów Tarnowskich, obecnie znajduje się w Muzeum Narodowym w Krakowie. Liczba nieoryginalnych egzemplarzy płótna tylko utrudnia prace.

 

- Trzeba zgromadzić właściwą dokumentację, zweryfikować archiwa i źródła, w których mogą być informacje o tym obrazie - stwierdził Pilus i wytłumaczył, że "w pierwszej kolejności należałoby potwierdzić stuprocentowe autorstwo samego Verneta, zbadać źródła francuskie".

 

Obraz chyba nie wróci do Polski

 

Sytuacja prawna kolekcji Gurlitta jest skomplikowana. W testamencie Cornelius Gurlitt przekazał swoją kolekcję muzeum sztuki w stolicy Szwajcarii Bernie.

 

Sąd w Monachium zajmie się jednak roszczeniami krewnych do spuścizny. W tej sytuacji szanse na to, że obraz odzyska strona polska, są bardzo małe. - Wydaje mi się, że odzyskanie obrazu jest niemożliwe, choć trudno cokolwiek przesądzać. Na ponad tysiąc obrazów tylko pięć udąło się udokumentować i zwrócić prawowitym właścicielom. Minęło 70 lat, wiele osób nie żyje, zacierano ślady, nie wiadomo, w jaki sposób Gurlitt wszedł w posiadanie obrazu. Nie musiała to być nieprawna droga, mógł go nabyć na rynku sztuki, obrazy cały czas przemieszczają się. To dobro, jak każde inne - stwierdził prezes fundacji.

 

- Nie sądzę, żeby strona polska mogła się w to włączyć, ale wszystko może się wydarzyć. Mogą wyjść na jaw nowe fakty, nowe archiwalia... ale raczej nie sądzę - podsumował Pilus.

 

Szukają polskiego dziedzictwa

 

Fundacja Communi Hereditate powstała w celu dokumentowania i ochrony polskiego dziedzictwa kulturowego oraz szeroko pojętej tradycji historycznej. Organizacja odzyskała kilka istotnych dla polskiej kultury obiektów artystycznych, m.in. takich jak "Pomarańczarka" Aleksandra Gierymskiego i portret króla Jana III.

 

Fundacja Communi Hereditate realizuje swoje cele korzystając z profesjonalnych doświadczeń i wiedzy jej założycieli oraz z pomocy wiodących instytucji, organizacji i osób prywatnych z kraju i zagranicy, dla których kwestie kultury i tożsamości historycznej stanowią istotną wartość.

 

polsatnews.pl, communihereditate.pl