Według wstępnych rezultatów, po przeliczeniu ponad 99 proc. głosów, główny rywal zwycięzcy, były rektor uniwersytetu lizbońskiego Antonio Sampaio da Novoa, otrzymał niespełna 23 proc. głosów.

 

Dość nieoczekiwania na trzecim miejscu znalazła się Marisa Matias z radykalnego Bloku Lewicy (BE), która zdobyła 10 proc. głosów. Dopiero czwartą pozycję zajęła Maria de Belem, była minister zdrowia i do niedawna przewodnicząca Partii Socjalistycznej (PS) z 4 proc. głosów.

 

W niedzielnych wyborach wystartowało 10 kandydatów.

 

Pewne zwycięstwo

 

Już w nocy z niedzieli na poniedziałek wszyscy rywale pogratulowali Rebelo de Sousie zwycięstwa. On sam w pierwszym wystąpieniu zapowiedział, że będzie współpracować z reprezentującym odmienną opcję polityczną socjalistycznym rządem. - W tych wyborach nie było zwycięzców i pokonanych. Będę prezydentem wszystkich Portugalczyków - podkreślił Rebelo de Sousa.

 

Na najwyższym urzędzie w państwie 67-letni Marcelo Rebelo de Sousa zastąpi swego partyjnego kolegę, Anibala Cavaco Silvę, który odchodzi po dwóch pięcioletnich kadencjach.

 

Rebelo de Sousa, wybitny prawnik, elastyczny polityk i utalentowany, budzący sympatię komentator telewizyjny był absolutnym faworytem niedzielnego głosowania.

 

Jako jeden z czołowych polityków centroprawicowej PSD  "profesor Marcelo", jak nazywają go powszechnie rodacy, otrzymywał w sondażach ponad 50, a nawet 60 proc. głosów już w pierwszej turze.

 

PAP