Niespodziewanie 82 w rankingu WTA Niemka postawiła się rozstawionej z 4. naszej tenisistce. Anna-Lena Friedsam spisywała się świetnie, grała bez kompleksów, odważnie, kończyła dużo piłek, podczas gdy krakowianka nie miała najlepszego dnia.

 

Radwańska zapewniła swoim kibicom prawdziwy dreszczowiec. Zaczęła błyszczeć dopiero przy stanie 1:4 i wygrała cztery gemy z rzędu. O ile jednak w poprzednich spotkaniach końcówki należały do niej, to tym razem w tie-breaku górą była 82. w rankingu światowym Friedsam. Był to pierwszy przegrany przez Polkę set w tegorocznym Australian Open.

 

W drugiej partii 26-letnia krakowianka nie dała dojść do głosu pięć lat młodszej Niemce i wygrała 6:1. Udanie też rozpoczęła decydującą odsłonę. Prowadziła 2:0, jednak wówczas kontrolę nad wydarzeniami na korcie przejęła odważnie grająca Friedsam, która zapisała na swoim koncie pięć kolejnych gemów.

 

Płacz Niemki

 

Triumfatorka ostatniej edycji WTA Finals zmniejszyła straty na 4:5. Wtedy mająca kłopoty z lewym udem Niemka poprosiła o pierwszą z przysługujących jej dwóch przerw medycznych. Wróciła po niej, ale ze łzami w oczach. Kłopoty miała zwłaszcza przy serwisie. Dograła mecz do końca, ale nie była w stanie nawiązać walki, zwłaszcza że we znaki zaczęło jej się dawać także drugie udo.

 

Pojedynek trwał dwie godziny i 32 minuty. Była to druga konfrontacja tych zawodniczek. Dwa tygodnie temu w ćwierćfinale turnieju WTA w Shenzen Polka wygrała 6:2, 6:4.

 

Friedsam po raz drugi znalazła się w głównej drabince Australian Open. W ubiegłorocznym debiucie przegrała mecz otwarcia. W trzeciej rundzie obecnej edycji wyeliminowała rozstawioną z "13" Robertę Vinci 0:6, 6:4, 6:4.

 

"Dziesiątka" Radwańskiej

 

Radwańska w imprezie w Melbourne startuje po raz 10. z rzędu. Na ćwierćfinale zatrzymała się w latach 2008 i 2011-13. Dwa lata temu dotarła do półfinału. W ubiegłym roku odpadła w 1/8 finału. Za tegoroczny występ doda więc do swojego dorobku punkty rankingowe. W niedzielę zapewniła też sobie premię w wysokości co najmniej 400 tys. dol. australijskich.

 

Polka kontynuuje też rozpoczętą jesienią dobrą passę. W niedzielę wygrała 12. mecz z rzędu. W tym sezonie pozostaje niepokonana.

 

Zakończyć tę serię będzie chciała 11. w rankingu światowym Suarez-Navarro. Dotychczas zmierzyły się cztery raz i trzykrotnie lepsza była Radwańska. Cieszyła się ona ze zwycięstwa siedem lat temu w 1. rundzie turnieju WTA w Toronto, rok później w meczu Pucharu Federacji oraz w 2. rundzie US Open w 2012 roku.

 

Ostatnia ich konfrontacja - w poprzednim sezonie w 1/8 finału w Miami - ułożyła się jednak po myśli Hiszpanki. 27-letnia zawodniczka po raz ósmy z rzędu startuje w Australian Open. Najbardziej udany był debiut, w którym dotarła do ćwierćfinału. W ubiegłym roku przegrała mecz otwarcia.

 

PAP