Zgodnie z ukraińsko-rosyjskim kontraktem o tranzycie gazu, taryfy za jego przesyłanie ustalane są w zależności od ceny surowca i inflacji w państwach europejskich. W drugim kwartale 2015 roku taryfa ta wynosiła 2,7 USD za 1000 metrów sześciennych. Pod koniec listopada premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk polecił całkowite wstrzymanie zakupu gazu od Rosji i wyjaśnił, że ceny tego paliwa, oferowane przez dostawców z Zachodu, są dla Kijowa korzystniejsze niż oferta rosyjska.

 

Naftohaz oświadczał wtedy, że Ukraina będzie odbierała od strony rosyjskiej jedynie gaz przeznaczony dla odbiorców na Zachodzie. Nie wykluczył, że w razie konieczności będzie jednak nabywał paliwo od Rosjan. Demczyszyn poinformował we wtorek, że średnia cena gazu nabywanego przez Ukrainę w państwach unijnych wynosi dziś 190 USD za 1000 metrów sześciennych. „Jest to dużo niższa cena od tej, którą proponował (rosyjski) Gazprom"- podkreślił.

 

Dzis rosyjski koncern gazowy Gazprom wystawił ukraińskiemu Naftohazowi rachunek za gaz nieodebrany w III kwartale 2015 roku. Opiewa on na kwotę 2,6 mld dolarów. Rosja, oczekuje zapłaty w ciągu 10 dni. - Ukraina w trzecim kwartale 2015 roku faktycznie odmówiła zakupu rosyjskiego gazu, jednak nie było porozumienia o odstąpieniu od obowiązującej zasady +take or pay+ (bierz lub płać) - oświadczył prezes Gazpromu Aleksiej Miller, cytowany przez agencję TASS.

 

Według rosyjskiego koncernu zgodnie z kontraktem Naftohaz powinien w okresie lipiec-wrzesień ubiegłego roku odebrać co najmniej 10,5 mld metrów sześciennych gazu. W pierwszym i drugim kwartale Gazprom nie stosował wobec ukraińskiego koncernu zasady "take or pay".

Gazprom utrzymuje, że zadłużenie Ukrainy za dostawy "błękitnego paliwa" w latach 2012-14 wynosi 29,2 mld dolarów; swoich roszczeń wobec Naftohazu dochodzi przed sądem arbitrażowym w Sztokholmie.

 

W czerwcu 2014 roku Naftohaz złożył w sądzie w Sztokholmie pozew w sprawie ustalenia sprawiedliwej ceny gazu dostarczanego Ukrainie przez Rosję. W odpowiedzi Gazprom złożył pozew przeciwko ukraińskiemu koncernowi, dotyczący zadłużenia za dostarczony surowiec. Sztokholmski sąd połączył te dwie skargi w jedną sprawę. Przewiduje się, że rozstrzygnięcie sporu nastąpi w 2016 roku.

 

PAP