- My nie zabiegamy, by mieć większość polityczną w Trybunale. Moglibyśmy to zrobić w tej kadencji, ale – chcę to stanowczo podkreślić – tego robić nie chcemy. Jesteśmy gotowi wybierać osoby zgłoszone też przez inne opcje polityczne. Na przykład siedmiu sędziów wybieranych przez partię czy koalicję rządzącą, ośmiu przez opozycję - deklaruje Jarosław Kaczyński.


- Taki plan chcemy realizować. Nie mamy takich zamiarów, jakie miała w moim przekonaniu druga strona. To jest zasadnicza różnica między nami. Podkreślę - PiS nie ma zamiaru zdobycia większości w Trybunale. W tej kadencji będą wybierani kandydaci zgłaszani przez inne opcje niż PiS - dodaje lider Prawa i Sprawiedliwości.

 
Jedoczesnie zastrzega, że "przedtem trzeba zakończyć dzisiejszy konflikt, który jest właściwie winą jednego człowieka, prezesa Rzeplińskiego. On tam rządzi i wyraźnie dominuje nad resztą sędziów”.


Dwa etapy rozwiązania sporu o TK


Jarosław Kaczyński mówi też o dwóch etapach rozwiązania sporu o TK. Pierwszy - jego zdaniem - to wyłonienie nowego składu Trybunału Konstytucyjnego. - Można ponownie wybrać kandydatów wybranych przez poprzednie większości, by dokończyli sprawowanie swojej kadencji  – proponuje w wywiadzie.


Drugi etap jak deklaruje "musi być połączony z reformą sądownictwa". - Mamy gotowe projekty zmian w sądownictwie, które bardzo umocnią niezależność sędziów, jednocześnie bardzo osłabiając pozycję prezesów, i zniosą w ogóle przewodniczących wydziałów, aby sędzia był naprawdę wolny. Ponadto absolutnie bez żadnych wyjątków będzie decydowała kolejność przekazywania spraw. To znaczy nie będzie sędziów ze wskazania – uważa Jarosław Kaczyński.

 

20, 30 lat sądowej praktyki


Jednocześnie prezes PiS  ocenia, że reformowanie Trybunału nie będzie szybkie. - Jeśli chodzi o zmiany w TK, to muszą wyczerpać się obecne kadencje i po nich nastąpią zmiany. Chcielibyśmy, aby w Trybunale zasiadali wyłącznie zawodowi sędziowie, mający za sobą najlepiej 20 czy 30 lat sądowej praktyki i znani z tego, że są obiektywnymi i odważnymi sędziami, bo w tym zawodzie trzeba mieć czasami dużo odwagi – podkreśla Jarosław Kaczyński.

 

Wyjaśniał też powody zmiany w ustawie o Trybunale. - Trybunał czasami zmieniał kierunki orzecznictwa, często przekraczał granice w swoich interpretacjach. Stąd nasz postulat, by jego decyzje wymagały większości 2/3 głosów. Profesorowie prawa często różnią się w swoich interpretacjach, to nie jest matematyka. Dlatego uznaliśmy, że gdy Trybunał chce podważyć wolę suwerena i gdy np. siedmiu sędziów uważa, że uchwalone przez mający demokratyczny mandat Sejm prawo jest niezgodne z konstytucją, a sześciu jest innego zdania, to jest to za mała różnica - stwierdził lider PiS.

 

rp.pl