Jak powiedział menadżer do spraw kontaktów z mediami podczas mistrzostw Marcin Rosengarten, piwa zabrakło już podczas przerwy drugiego spotkania Szwecja - Słowenia (23:21). - Kibice bawią się świetnie, atmosfera jest dokonała. Nie potrafię powiedzieć dokładnie, ilu fanów przyjechało z danego kraju, bo wielu kibiców kupowało bilety na własną rękę, nie przez federacje - powiedział.

 

We wcześniej rozegranym spotkaniu Hiszpania pokonała Niemcy 32:29. Według organizatorów, oba sobotnie mecze w Hali Stulecia obejrzał komplet kibiców. Wizualnie największą grupę stanowili Niemcy i poubierani w żółte koszulki Szwedzi. Byli też fani z Hiszpanii, ale najmniej, co jest zrozumiałe, bo mieli najdalej do Polski.

 

Słoweńcy kibicowali na stojąco

 

Najgłośniejsi i najbardziej żywiołowi byli Słoweńcy, którzy jako jedyni chórem odśpiewali swój hymn. Mimo iż wynik dla ich zespołu niemal przez całe spotkanie nie był pomyślny, nie milkli do kończącej syreny. Niemal całe spotkanie oglądali na stojąco.

 

- Nasi kibice dali nam wiele energii. Szkoda, że w końcówce meczu zabrakło nam szczęścia, bo wynik mógł być bardziej korzystny dla nas - po spotkaniu powiedział reprezentant Słowenii Matej Gaber.

 

Odrobili osiem bramek straty

 

Słoweńcy stoczyli ze Szwedami (21:23) jedno z najbardziej emocjonujących sobotnich starć. Rozstrzygnęło się w samej końcówce, mimo że na początku drugiej połowy Szwedzi prowadzili już 18:10. Dziesięć minut przed końcem był już remis 20:20.

 

Fani ze Słowenii żałowali porażki, ale chwalili ogólną atmosferę w Hali Stulecia i we Wrocławiu. - Bywam często w Polsce, ale w Krakowie. We Wrocławiu byłam sześć lat temu i muszę przyznać, że miasto bardzo się od tego czasu zmieniło. Jest bardziej kolorowe i radosne - podkreśliła jedna z kibicek.

 

W poniedziałek zostaną rozegrane kolejne dwa mecze we Wrocławiu: Hiszpania - Słowenia (godz. 18:15) i Niemcy - Szwecja (20:30).

 

PAP