Polak wylądował na deskach po prawym prostym Wildera. Ciężko padł na matę ringu nieprzytomny. Przez następne kilkadziesiąt sekund leżał z zamkniętymi oczami, z hali został wyniesiony na noszach przy asyście lekarzy.

 

Niepokonany na zawodowych ringach Wilder odniósł 36. zwycięstwo, w tym 35. przed czasem. Szpilka ma na koncie 20 wygranych i dwie porażki. Na swoim profilu na facebooku obok zdjęcia ze szpitala zamieścił przeprosiny dla kibiców.

 

 

U mnie wszystko ok ! Przepraszam ze Was zawiodlem...

Posted by Artur Szpilka on 16 stycznia 2016

 

Szpilka stawił Wilderowi mocny opór. Od pierwszych sekund pojedynku atakował, próbował trafiać prawym prostym, próbował trafić lewym sierpowym, atakował tułów, dobrze poruszał się w ringu, balansował. Sprawił, że Wilder nie mógł skutecznie zaatakować i szybko zakończyć walki. To właśnie dlatego sędziowie punktowali później na korzyść Szpilki w 1., 2., 3. i 7. rundzie.

 

Z kolejnymi minutami widać jednak było, że Amerykanin jest coraz groźniejszy. Kilka razy trafił bardzo mocnym prawym prostym, ale Szpilka zapewniał, że nic mu nie jest. Opuszczone ręce, które w pierwszej fazie pojedynku były wysoko, coraz częściej schodziły zbyt nisko. To narażało Szpilkę na potworne ciosy.

 

W 9. rundzie "Szpila" próbował zaatakować lewym sierpowym, ale  Wilder mocno skontrował prawym. Trafił "Szpilę" prosto w szczękę. Ten padł na matę ringu i długo leżal na niej nieprzytomny. Na szczęście po kilku minutach ocknął się, ale został zniesiony z ringu na noszach, kończąc w ten sposób marzenie o mistrzostwie świata. Po walce został odwieziony do szpitala.

 

- Kibice powinni być dumni ze Szpilki. Zawsze modlę się przed walką, by nikomu nic się nie stało w ringu. Teraz też modlę sie, by nic mu nie było - powiedział Wilder.

 

- Nie zawsze się wygrywa. Czasami przegrywa się w dotkliwy sposób, ale Artur uczy się boksu. Jest zdyscyplinowanym pięściarzem. Wykonał plan do 9. rundy. Jeśli nie ucierpiał na zdrowiu zbyt dotkliwie, świat boksu doceni go. Oprócz umiejętności zabrakło mu doświadczenia. Wilder wpuszczał go w pułapkę i Artur poczuł się zbyt pewnie. To też uwaga do promotorów - nie można walczyć trzech słabszych walk, a potem wchodzić na takie starcie. Nie ma jednak mowy o komentarzach pogrzebowych - skomentował dyrektor ds. sportu Telewizji Polsat Marian Kmita.

 

Polsat Sport