Na razie nie wiadomo, jak na eksperymentalny pomysł zareagują koszykarze i trenerzy oraz kibice w USA.

 

Marketingowcy zastanawiają się, czy dostosowanie godzin rozgrywania meczów do różnicy czasu między zachodnim wybrzeżem Stanów Zjednoczonych, a Chinami (13 godzin) nie zmniejszy widowni w USA, zarówno przed telewizorami, jak i w halach sportowych.

 

Mecz rozgrywany w Nowym Jorku o godz. 11 u nas na żywo kibice obejrzeliby o godz. 17. Z kolei spotkanie na zachodnim wybrzeżu USA w Los Angeles rozpoczęte o godz. 11 w Polsce kibice mogliby obejrzeć na żywo o godz. 20.

 

Pomysł z meczami rozpoczynającymi się przed południem ma być kolejnym krokiem, obok rozgrywania sparingów przed rozpoczęciem rozgrywek oraz spotkań sezonu regularnego poza USA i Kanadą, w promowaniu marki NBA w świecie. Ostatnio jeden z meczów tej ligi został rozegrany w Europie. W czwartek w Londynie, w spotkaniu sezonu regularnego, Toronto Raptors pokonało po dogrywce Orlando Magic 106:103.