Komisja Europejska uruchomiła w środę procedurę kontroli praworządności w Polsce. Wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans podkreślił, że celem jest dialog z polskim rządem i wyjaśnienie problemów. Zaniepokojenie unijnych polityków budzą m.in. nowelizacja ustawy o TK i ustawa medialna. Procedura pozwoli KE na przyjrzenie się zmianom w polskim prawie.

 

Na początku posiedzenia sejmowej komisji Szymański, wiceminister ds. europejskich, przedstawił posłom harmonogram wymiany korespondencji między KE a polskim rządem. Chodzi m.in. o listy wiceprzewodniczącego KE Fransa Timmermansa. Ocenił, że "KE wykazała się dość daleko idącą nadwrażliwością na sprawy polskie po tym, jak nowa większość parlamentarna stworzyła rząd".

 

"Wtedy Komisja milczała"

 

- Zmiany o podobnym charakterze, w podobnych obszarach miały miejsce i w Polsce i w innych krajach członkowskich dziesiątki razy - powiedział. Jak zaznaczył, "najbardziej jaskrawym przykładem jest przyjęcie przez poprzedni parlament ustawy o TK, która w oczywisty sposób otwierała drogę do przyspieszonego trybu wyboru sędziów do TK, co więcej w trybie niezgodnym z zaleceniami Rady Europy".

 

- Wtedy KE, ta sama, była absolutnie głucha, nie reagowała. Jestem w stanie się z tym pogodzić. W porządku - nie reaguje, bo nie widzi swojej roli w tym procesie, ale dlaczego nagle widzi tak bardzo intensywną swoją rolę w tym procesie? - pytał Szymański. Według niego "uprawnione jest pytanie, dlaczego wtedy KE milczała, a dzisiaj zachowuje się bardzo skrupulatnie".

 

Sprawa TK "klinczem"

 

Wiceszef MSZ podkreślił, że sprawa Trybunału Konstytucyjnego "jest klinczem, z którego trzeba wyjść, używając jak najmniej kosztownych środków". Według niego, ostatnie spotkanie prezesa TK Andrzeja Rzeplińskiego z prezydentem Andrzejem Dudą to krok w tym kierunku, podobnie jak dopuszczenie do orzekania dwóch sędziów wybranych w grudniu przez obecny Sejm oraz orzeczenie TK o tym, że nie może on orzekać w sprawie uchwał Sejmu.

 

- To również przedstawimy instytucjom europejskim, pokazując, że w Polsce dialog polityczny, instytucje życia demokratycznego działają na tyle dobrze, że potrafią przynieść postęp, jeżeli chodzi o wyjście z tego, co nazwałbym klinczem - podkreślił Szymański.

 

Odpowiedź Ziobry "symetryczna"

 

Poseł PO Tomasz Nowak zwrócił uwagę, że „skandalicznie agresywna” odpowiedź ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry na list Timmermansa, nie była odpowiedzią merytoryczną, ale atakiem ad personam i "histeryczną reakcją na konkretne pytania" zadane przez wiceszefa KE. (Ziobro wytknął wiceprzewodniczącemu KE "brak wiedzy związanej z Trybunałem", a sam list określił mianem próby "nacisku na demokratycznie wybrany parlament i rząd suwerennego państwa". nie odpowiedział na zadane przez Timmermansa pytania.)

 

Według Szymańskiego, odpowiedź Ziobry była "symetryczna". - Niektóre wypowiedzi, które słyszeliśmy z zagranicy przekraczały proporcje tego sporu i reakcja była po prostu symetryczna - ocenił. Zapewnił, że listy wysłane przez MSZ "nie były to zaczepki natury retorycznej, satyrycznej czy karykaturalnej". - To była masa faktów, która miała komisarzom przybliżyć kontekst tego, co się dzieje w Polsce - podkreślił.

 

Jak zaznaczył, w tym "nadmiernie rozbuchanym" sporze ważne jest "trzymanie jakichś proporcji, które jednocześnie nie przekreślają wolności wypowiedzi, sporu czy też prawa opozycji do tego, żeby powiedzieć, że wszystko, co robi rząd jest do bani".

 

- Niektórzy, nie wszyscy, tę proporcję przekroczyli i mamy wspólny problem, w jaki sposób za wizerunek Polski za granicą odpowiadać – podsumował Szymański.

 

PAP