Rzecznik ośrodka Forus Akuttinnkvartering w Stavanger powiedział, że poza matką chłopca nie przesłuchano żadnego z uchodźców w ośrodku. - Matka zeznała, że o niczym nie wie i nic nie widziała – wyjaśnił Einarsson.

 

Nie ma żadnych podejrzanych ani świadków zdarzenia. Policja prowadzi jednak śledztwo, a dziecko przebywa pod opieką matki w Szpitalu Uniwersyteckim w Stavanger na oddziale dziecięcym. 

 

Jak powiedział Einarsson, z informacją o gwałcie zadzwoniła do ośrodka nieznana osoba. Policja ustaliła, że dzwoniono z Oslo (ponad 550 km od Stavanger). Według nieznanego informatora, do zbiorowego gwałtu na trzyletnim chłopcu miało dojść w ośrodku 6 stycznia.

 

Einarsson poinformował, że w ośrodku przebywa obecnie 920 osób z około 20 krajów Bliskiego Wschodu i Afryki.