Dziesiąty etap z Belen do La Rioji w Argentynie był wyjątkowy, ponieważ wszystkie kategorie zostały "zmieszane". Do tej pory jako pierwsi startowali motocykliści, po nich quadowcy, następnie samochody, a na końcu ciężarówki.

 

Nocne burze sprawiły, że początkowa część trasy stała się nieprzejezdna ze względu na wezbrane rzeki. Stąd też odcinek specjalny był dwukrotnie skracany, do 244 km. Wielu kierowców miało problemy nie tylko techniczne ale również ze znalezieniem właściwej drogi.

 

Pechowy dzień Carlosa Sainza

 

Wyjątkowego pecha miał jednak Sainz, który ruszał do walki jako lider. Najpierw zabłądził, potem złapał "kapcia", następnie ugrzązł w piasku, by w końcu stanąć w odległości 30 kilometrów od mety z powodu awarii skrzyni biegów Peugeota. Sainz musiał wycofać się z rajdu.

 

Nie wiedzie się Adamowi Małyszowi. Na pierwszym pomiarze czasu miał półtorej godziny straty do najszybszego w środę Peterhansela.

 

PAP