Funkcjonariusze CBA ustalili, że przedstawiciele dwóch prywatnych firm skupowali kradziony sprzęt, który w konsekwencji trafiał do kopalni Kazimierz-Juliusz.


W cały proceder zamieszane są także inne osoby, którym już wcześniej prokuratura postawiła zarzuty. To one legalizowały pochodzenie kradzionego sprzętu wystawiając fałszywe faktury, za co pobierały prowizję.


Dostarczone do kopalni urządzenia i maszyny górnicze nie spełniały norm przydatności do działalności górniczej, nie mały także certyfikatu Wyższego Urzędu Górniczego.


Prokuratura Okręgowa w Katowicach postawiła zatrzymanym zarzuty paserstwa i kradzieży.