Wydarzenie miało miejsce u północno-wschodnich wybrzeży Norwegii. Akcja ratownicza przebiegała w bardzo trudnych warunkach, przy sztormowym wietrze i falach, których wysokość dochodziła do pięciu metrów wysokości.

 

- Zadanie nie było łatwe, ale wystarczyło wyjrzeć przez okno i zobaczyć desperację ludzi na kutrze. Zdaliśmy sobie sprawę od razu, że to pilne, że łódź idzie pod wodę - powiedział Peer-Johan Ødegaard, dowódca śmigłowca Sea King.

 

Zanim ekpia ratunkowa zjawiła się na miejscu, dwóch rybaków wypadło za burtę, a kuter pochylał się coraz bardziej, wokół niego pływały połamane maszty i anteny.

 

Ødegaard przyznał, że choć ma ogromne doświadczenie ratownicze, to rzadko uczestniczy w tak dramatycznych akcjach, jak ta.


Akcja ratunkowa zakończyła się powodzeniem. Wszyscy członkowie załogi z niewielkimi obrażeniami zostali przetransportowani do szpitala w Nordlandssykehuset.

 

 

forsvaret.no