Jak donosi dziennik, wśród ekspertów nie znajdzie się nikt, kto brał udział w pracach komisji szefa MSWiA Jerzego Millera. Szef MON zapowiadał, że chodzi o stworzenie "takiego składu komisji, który uczciwie zbada, co się naprawdę zdarzyło".

 

W połowie listopada 2015 r., tuż po objęciu urzędu minister obrony narodowej powiedział,że konieczne jest wznowienie prac Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego (KBWLLP) w sprawie katastrofy smoleńskiej i "uwzględnienie podczas nowych badań dorobku zespołu parlamentarnego i niezależnych naukowców oraz uwzględnienie ich osobiście jako członków tej komisji".

 

Członkami zespołu byli m.in. prof. Wiesław Binienda, prof. Kazimierz Nowaczyk i Grzegorz Szuladziński. 

 

Przyjrzą się przetargowi na remont Tu-154M w 2009 roku

 

Punktem wyjścia prac nowej rządowej komisji miałby być przeprowadzony w 2009 r. remont polskiego tupolewa w Rosji. Według raportu ekspertów PiS, Moskwa wpłynęła na wynik przetargu, a potem jej służby nadzorowały prace wykonywane przy polskim samolocie.

  

Komisja Millera w przedstawionym w lipcu 2011 r. raporcie ustaliła, że przyczyną katastrofy było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, czego konsekwencją było zderzenie samolotu z drzewami, prowadzące do stopniowego niszczenia konstrukcji Tu-154M. Komisja podkreśla, że ani rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie samolotu.

 

"Zachodzi podejrzenie wybuchu"

  

Prof Nowaczyk podważał te ustalenia, zarzucając m.in komisji, że w raportach końcowych Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) oraz polskiej KBWLLP nie podano metodologii badań i weryfikowalnych metod analizy poszczególnych etapów katastrofy, dane odczytane z instrumentów samolotu zostały poddane nieuzasadnionym korektom, a część z nich (np. alarmy TAWS i FMS) nie zostały uwzględnione w końcowych wnioskach.

 

Zdaniem zespołu parlamentarnego, zachodzą podejrzenia, że na pokładzie samolotu doszło do wybuchu.

 

Pod koniec listopada 2015 r. nowy rząd premier Beaty Szydło zamknął stronę internetową Millera oraz stronę powołanego przez poprzedni rząd zespołu dr. Macieja Laska, który miał wyjaśniać opinii publicznej ustalenia komisji Millera. Na stronach dostępny był m.in. raport komisji Millera.

 

Zarzuty dla dwóch kontrolerów lotów ze Smoleńska

 

W październiku ubiegłego roku Naczelna Prokuratura Wojskowa przedłużyła śledztwo do 10 kwietnia. Ma to związek z decyzją Rosjan, którzy z kolei przedłużyli swoje postępowanie ws. katastrofy smoleńskiej do 10 marca.

 

Prowadząca polskie śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej warszawska Wojskowa Prokuratura Okręgowa od dawna czeka na informację z Rosji o tym, czy skutecznie doręczono dwóm rosyjskim obywatelom - członkom Grupy Kierowania Lotami z lotniska Smoleńsk-Północny – wezwania do prokuratury. Obaj zostali wezwani przez polskich śledczych  w celu ogłoszenia, że postawiono im zarzuty i przesłuchania jako podejrzanych w siedzibie polskiej prokuratury wojskowej.

 

Postanowienie o postawieniu zarzutów dwóm kontrolerom lotów ze Smoleńska prokuratura wydała pod koniec marca ubiegłego roku.

Jednemu z nich zarzuca się sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy, a drugiemu - nieumyślne sprowadzenie katastrofy. Formalnie grozi im do ośmiu lat więzienia.

 

10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem zginęli wszyscy pasażerowie i członkowie załogi - 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka. Polska delegacja zmierzała na uroczystości z okazji 70. rocznicy zbrodni katyńskiej.

 

PAP/rp.pl