- Umorzony został jeden z wątków tego postępowania, dotyczący podejrzanych o pomocnictwo w porwaniu i zabójstwie - mówi prok. Piotr Kosmaty z krakowskiej prokuratury apelacyjnej.

 

- Po ocenie całego materiału dowodowego uznaliśmy, że brak danych dostatecznie uzasadniających, że dwaj podejrzani, którym postawiono zarzuty w śledztwie, dopuścili się zarzucanych im czynów - dodał Kosmaty przyznając, że w związku z niewykryciem sprawców śmierci dziennikarza, śledztwo w tej sprawie trzeba było umorzyć.

 

Decydujący okazał się fakt, że główni świadkowie w tej sprawie, których zeznania były podstawą do sformułowania zarzutów zaczęli te zeznania diametralnie zmieniać.  

 

- Doprowadziło to do podważenia wiarygodności materiału dowodowego. Zabrakło danych dostatecznie uzasadniających, że podejrzani dopuścili się zarzucanych im czynów - powiedział prok. Kosmaty.

 

Jarosław Ziętara był dziennikarzem śledczym "Gazety Poznańskiej". Pisał o aferach gospodarczych. Zaginął 1 września 1992 roku w drodze do pracy. O pomocnictwo w porwaniu i zabójstwie dziennikarza podejrzani byli dwaj byli ochroniarze: Mirosław L. ps. "Lala" i Dariusz R. ps. "Ryba". O nakłanianie ich do tego oskarżony jest Aleksander Gawronik. Jego proces ma ruszyć 14 stycznia.

 

PAP