1 września 2014 roku w ręce pierwszoklasistów po raz pierwszy od 1999 roku trafił bezpłatny podręcznik i inne materiały edukacyjne, finansowane z budżetu państwa. Podręcznik do edukacji wczesnoszkolnej "Nasz Elementarz" wydany został w nakładzie 636 tys. egzemplarzy. Koszty opracowania, wydania i dystrybucji elementarza wyniosły 13,2 mln. zł, czyli około 21 zł za jeden egzemplarz składający się z czterech oddzielnych części. Gminy otrzymały także dodatkowo ponad 40 mln zł na podręczniki lub materiały do nauki języka obcego oraz ćwiczenia.

 

Najwyższa Izba Kontroli pozytywnie ocenia samo wydanie i dystrybucję podręcznika "Nasz Elementarz". Wyniki badania przeprowadzonego w 6796 publicznych szkołach podstawowych potwierdziły, że niemal wszyscy uczniowie klas pierwszych otrzymali bezpłatnie wydany przez MEN elementarz. Uczniowie dostali również zakupiony z dotacji podręcznik do nauki języka obcego razem z ćwiczeniami (90 proc.) lub ich kopie (10 proc.).

 

Merytorycznie przeciętnie, niska jakość

 

Gorsze były natomiast opinie o jakości elementarza. Wychowawcy klas pierwszych jego wartość merytoryczną uznali za przeciętną: dali mu średnio 3,17 w pięciostopniowej skali. Pedagodzy szczególnie krytykowali połączenie treści matematycznych i polonistycznych. Zwracali także uwagę na niską jakość wykonania podręczników, które w założeniu mają służyć kilku kolejnym rocznikom.

 

Objęci badaniem rodzice wysoko ocenili odpowiednią wielkość czcionki, interesujące zdjęcia, obrazki, ilustracje oraz niewielką wagę podręcznika. Negatywne głosy w tej grupie najczęściej dotyczyły niedostosowania treści do wieku, w tym do umiejetności i zdolności sześciolatków. Zarówno nauczyciele, jak i rodzice zgodni byli co do nieodpowiedniego tempa i kolejności wprowadzania liter, głosek, a także podziału na sylaby.

 

Gorzej z e-podręcznikami, książkami dla dzieci niepełnosprawnych i zawodówek

 

Najwyzsza Izba Kontroli skrytykowała jednak wdrażanie multimedialnych e-podręczników w ramach rządowego programu "Cyfrowa szkoła". NIK zwraca uwagę, że w połowie listopada 2015 roku udostępnionych było tylko 48 e-podręczników z 62 planowanych.


Kontrola NIK wykazała również, że brakuje podręczników do kształcenia zawodowego. Są problemy z książkami do nauki 114 zawodów, w których kształci się ponad 88 tys. uczniów - są to m.in.: optyk, operator maszyn i urządzeń metalurgicznych, technik dźwięku. Ograniczona oferta podręczników dla zawodówek wynika m.in. z niskiej opłacalności ich wydawania dla większości wydawnictw.

 

Według NIK są też problemy z książkami dla dzieci niepełnosprawnych. "Przyczyną wąskiej oferty podręczników do kształcenia specjalnego jest przede wszystkim niewystarczająca pula środków zaplanowanych na ten cel przez MEN. Problemem jest też wadliwie działający system udostępniany przez Ośrodek Rozwoju Edukacji, który miał pomóc w określeniu zapotrzebowania na podręczniki szkolne i książki pomocnicze dla dzieci z dysfunkcją wzroku" - twierdzą eksperci NIK.