- Jak sądzicie, co czuła moja żona, dzieci, przyjaciele? Dzwonili do mnie wiele razy. Nawet Arsene Wenge (trener Arsenalu Londyn - przyp. red.) wspominał o tym, jak mnie potraktowaliście - mówił holenderski szkoleniowiec.

 

 

Brytyjskie media rozpisują się o fatalnej grze "Czerwonych Diabłów" w ostatnich tygodniach oraz ewentualnym następcy trenera. Drużyna nie awansowała do fazy pucharowej Ligi Mistrzów, a później doznała dwóch ligowych porażek, w dodatku z beniaminkami: Norwich City (1:2) oraz AFC Bournemouth (1:2). Po raz ostatni piłkarze z Old Trafford wygrali ponad miesiąc temu.

 

- Jestem tu tylko dlatego, bo przepisy Premier League tego wymagają - przyznał Louis van Gaal, po czym odpowiedział tylko na pytania dziennikarzy telewizyjnych.

 

"Enjoy the wine and a mince pie"

 

- Nie jesteśmy w dobrej pozycji, ale 4 tygodnie temu byliśmy na czele tabeli i za 4 tygodnie znów tam możemy być. Teraz koncentrujemy się na meczu ze Stoke. Czuję wsparcie piłkarzy i każdej osoby, która pracuje w kompleksie treningowym Manchesteru, nie czuję wsparcia w mediach - powiedział Holender.

 

Na koniec życzył dziennikarzom wesołych świąt. - Delektujcie się winem i "mince pie" (tradycyjną brytyjską świąteczną babeczką) - dodał.