Wcześniej przedstawiciel Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej Władimir Markin poinformował, że za byłym szefem koncernu Jukos rozesłano międzynarodowy list gończy.

 

Rzeczniczka sądu, który wydał nakaz, Junona Cariewa stwierdziła, że decyzję podjęto w ramach dochodzenia w sprawie osób zamieszanych w próby zabójstwa szefa spółki East Petroleum Handelsgas Jewgienija Rybina i zabójstwo w 1998 roku mera Nieftiejugańska Władimira Pietuchowa.

 

Wiadomość o nakazie aresztowania Chodorkowskiego pojawiła się w dzień po rewizji, którą rosyjskie służby przeprowadziły u współpracowników założonej przez Chodorkowskiego organizacji Otwarta Rosja. Michaił Chodorkowski reaktywował działalność Otwartej Rosji, jako ruchu społecznego, po wyjściu z więzienia w 2013 roku.

 

Skazany, ułaskawiony, znowu ścigany

 

52-letni Chodorkowski, niegdyś jeden z najbogatszych ludzi w Rosji, w 2003 roku został aresztowany, a w 2005 roku skazany na 10 lat i 10 miesięcy łagru za przestępstwa gospodarcze, w tym pranie brudnych pieniędzy. Stało się to po tym, jak popadł w konflikt z prezydentem Władimirem Putinem. Oskarżył jego otoczenie o korupcję i zaczął finansowo wspierać opozycyjne partie.

 

Chodorkowski nigdy nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i twierdził, że aresztowanie i proces były karą za jego ambicje polityczne. W 2013 roku został ułaskawiony przez prezydenta Rosji i wyjechał za granicę - najpierw do Niemiec, a następnie do Szwajcarii.

 

Według rosyjskich mediów na stronie internetowej Interpolu nie ma na razie informacji o liście gończym za Chodorkowskim.

 

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow uważa, że nie ma sprzeczności między aktem łaski prezydenta, a wydaniem przez sąd nakazu aresztowania i rozesłaniem listu gończego.

 

Prezydent Rosji Władimir Putin kilkakrotnie poparł kierowane pod adresem Chodorkowskiego oskarżenia o zabójstwo w roku 1998 Władimira Pietuchowa, ówczesnego mera Nieftiejugańska. W jednym z wystąpień Putin oświadczył nawet, że były szef Jukosu "ma krew na rękach" i że jego sprawą powinien zajmować się sąd.

 

PAP