- Sąd przychylił się do wniosku prokuratury. Za aresztem przemawia surowość grożącej kary i ranga zarzutów. Mężczyzna jest podejrzany o zabójstwo żony i synów, w tym jednego z nich ze szczególnym okrucieństwem - powiedziała Dybek-Zdyń.

 

Dodała, że Piotr K. zostanie niezwłocznie przetransportowany ze szpitala, w którym przebywa, do aresztu śledczego, gdzie może kontynuować leczenie. Piotr K. nie przyznał się do popełnienia zarzucanych czynów. Twierdzi, że nie pamięta, co się wydarzyło.

 

Trzy ciała

 

Do tragedii doszło 15 grudnia. Nad ranem w jednym z bloków w Rudzie Śląskiej znaleziono cztery osoby. Trzy z nich - 43-letnia kobieta i jej dwaj synowie w wieku 6 i 13 lat - nie żyły. Wszystkie ofiary miały rany zadane ostrym narzędziem. 44-letni ojciec rodziny, który też był poważnie poraniony, po reanimacji trafił do szpitala. Zdaniem prokuratury to on zabił swoich najbliższych.

 

Jak poinformował w środę Prokurator Rejonowy w Rudzie Śląskiej Maciej Szlęk, kolejną decyzją w tej sprawie będzie wydanie postanowienia o zleceniu opinii biegłym psychiatrom, którzy wypowiedzą się na temat poczytalności Piotra K.

 

Krótko po zdarzeniu śledczy mówili nieoficjalnie, że najbardziej prawdopodobna jest tragedia, która rozegrała się wewnątrz rodziny. Według informacji podawanych przez media, ojciec mógł mieć problemy zdrowotne. Prawdopodobnie zabił swoich bliskich, a potem próbował popełnić samobójstwo.

 

Jak nieoficjalnie przekazywali policjanci, w mieszkaniu nie było śladów włamania. Drzwi wejściowe był zamknięte od środka. Zwłoki znaleźli rodzice 44-latka, którzy często przychodzili do mieszkania syna i jego rodziny. Mieli swoje klucze.

 

PAP