Misiewicz wyjaśnił, że zawiadomienie dotyczy niedopełnienia obowiązków, przekroczenia uprawnień, m.in. poprzez ujawnienie tajemnic - znaleziono dokumenty "tajne", lub "ściśle tajne", ujawnienie tajemnicy służbowej, bezprawne uzyskanie dostępu informacji i odmowę pełnienia służby.

 

Dodał, że w weekend otwarto komisyjnie pomieszczenia zajmowane przez kierownictwo CEK, użyczone przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego.

 

Pełnomocnik MON dodał, że liczy na to, że prokuratura zajmie się sprawą jak najszybciej.

 

Tajne dokumenty bez uprawnień

 

W pomieszczeniach znaleziono dokumenty z różnymi klauzulami tajności. Ponieważ Centrum nie miało uprawnień do posiadania takich klauzulowanych informacji, zabezpieczono je i przekazano Służbie Kontrwywiadu Wojskowego. W ocenie Misiewicza popełnione zostało przestępstwo, o którym zawiadomił prokuraturę.

- Te dokumenty nigdy nie powinny się tutaj znaleźć. Zawierały informacje operacyjne, ale też operacyjno-rozpoznawcze, w tym również rozliczenia finansowe Służby Kontrwywiadu Wojskowego, które są ściśle tajne - mówił.

 

Podał, że komisję powołał w piątek na jego wniosek p.o. szef SKW Piotr Bączek. - W sobotę od rana rozpoczęliśmy pracę z komisją. Wchodziliśmy komisyjnie do pomieszczeń, otwieraliśmy komisyjnie sejfy - poinformował Misiewicz. Zaznaczył, że w większości przypadków klucze były w drzwiach sejfów.

 

W pomieszczeniach można otwierać kartki świąteczne

 

Poinformował, że "komisja nie wchodziła do pomieszczeń przeznaczonych dla Słowaków". Dodał, że Słowaków tam nie ma, bo siedziba nie jest przystosowana do przetwarzania informacji niejawnych, nie posiada kancelarii tajnej. - W takim stanie może się zajmować tylko otwieraniem kartek świątecznych i zaproszeń na opłatki - ocenił Misiewicz. Zadeklarował, że jest w stałym kontakcie ze stroną słowacką i po uporządkowaniu spraw CEK zaprosi ich na rozmowy.

 

Na biurkach leżały odwołania i rozkazy stawienia się w innych miejscach pracy - mówił. Znaleziono też czyste kartki formatu A4 z podpisem byłego szefa SKW gen. Piotra Pytla, notatki z działań operacyjnych sprzed kilku lat "bardzo często ostemplowane, ale niezarejestrowane w kancelarii tajnej SKW". Znaleziono również materiały klauzulowane, zarejestrowane w kancelarii tajnej - podał.  - Jakim cudem one się tu znalazły? Stanowi to poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa - dodał.

 

Rosyjski herb w centralnym miejscu

 

Misiewicz powiedział, że w gabinecie b. szefa Centrum polskie godło "było za żaluzjami, ale w centralnym miejscu wisiał herb Federalnej Służby bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej". "To jest bardzo ciekawa dla nas informacja" - dodał.

 

Jak mówił, "byłe kierownictwo przyznało sobie pensje - można powiedzieć siedmiokrotność średniej krajowej, nawet ponad, byli też zwolnieni z cła". - To było państwo w państwie. Bardzo się cieszę, że mogliśmy to wreszcie rozbić - powiedział Misiewicz.

 

Zapewnił, że będzie się starał jak najszybciej akredytować CEK przy NATO, bo "przy konflikcie na Ukrainie i przy przyszłorocznym szczycie NATO, który będzie się odbywał w Warszawie ten ośrodek badawczy jest bardzo potrzebny".

 

Nocne wejście MON do Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu

 

W nocy z czwartku na piatek urzędnicy MON i Służby Kontrwywiadu Wojskowego w asyście żandarmerii wojskowej weszli do Centrum Kontrwywiadu NATO w Warszawie. Resort obrony poinformował, że pełnomocnik szefa MON ds. utworzenia CEK NATO Bartłomiej Misiewicz wprowadził nowego p.o. dyrektora CEK płk. Roberta Balę do tymczasowych pomieszczeń CEK, użyczonych przez SKW.

 

Centrum odpowiedzialne jest m.in. za monitorowanie zagrożeń związanych z konfliktem na Ukrainie i terroryzmem międzynarodowym.


PAP