O zatrzymaniu i przedstawieniu zarzutów szefom fundacji poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Katowicach Marta Zawada-Dybek. - Zatrzymanej kobiecie i mężczyźnie przedstawiono zarzuty oszustw na kwotę prawie 90 tys. zł i usiłowania oszustwa na kwotę 18 tys. zł na szkodę spółek głównie z województwa śląskiego - powiedziała Marta Zawada-Dybek.

 

Firmy dawały, zarząd wydawał

 

Według ustaleń prokuratury, firmy przekazywały na akcje charytatywne pieniądze, które w rzeczywistości wykorzystywane były na prywatne potrzeby członków zarządu fundacji. W jednym przypadku prokurator zarzucił podejrzanym usiłowanie oszustwa, bo do przekazania pieniędzy nie doszło - wyjaśniła Zawada-Dybek.

 

Członkowie zarządu fundacji od lipca 2012 do listopada 2015 roku zgłaszali się o pomoc materialną do dużych przedsiębiorców, którym w zamian za okazaną pomoc proponowali wsparcie w instytucjach państwowych. Jak dodała Zawada-Dybek, w niektórych przypadkach podejrzani przedstawiali się jako pracownicy urzędów państwowych.

 

Stałe źródło dochodu

 

Każdemu z podejrzanych przedstawiono osiem zarzutów oszustw na szkodę przedsiębiorców, którzy przekazywali pieniądze na pomoc osobom ubogim w ramach akcji charytatywnych. Chodziło o kwoty od 2 do 18 tys. zł, łącznie - 90 tys. zł.

 

Prokurator zarzucił podejrzanym, iż z zarzucanego im procederu uczynili stałe źródło dochodu. Może za to grozić kara do 12 lat więzienia. Podejrzani nie przyznali się do winy. Prokuratura wydała im zakaz kierowania fundacją i reprezentowania jej.

 

Według prokuratory, śledztwo ma charakter rozwojowy, a łączną kwotę wyłudzeń szacuje się na około 700 tys. zł.

 

PAP